Płk dypl. Henryk Bagiński: Wojsko Polskie na Wschodzie – cz. III

113

6. Organizacja, wyszkolenie i boje 2-ch szwadronów ułanów.

Równolegle z akcją p. Gorczyńskiego, niejaki p. Łaszcz otrzymał pozwolenie na formowanie szwadronów ułanów, mających prawo noszenia mundurów Wojska Polskiego z czasów 1830 roku. W grudniu 1914 r. wyjechała z Warszawy (biuro werbunkowe przy ul. Wspólnej) pierwsza partia umundurowanych na koszt własny ochotników, przeważnie z własnymi końmi, transportem do Puław, gdzie organizował się już I-y Legion Polski, a dnia 13-go stycznia 1915 r. ukończył formowanie 1-y szwadron. Druga, większa partia ułanów przybyła do Puław w końcu stycznia po odezwie Komitetu Narodowego z d. 24 stycznia 1915 r.

W pierwszych dniach lutego zebrało się ułanów około 300, koni zaledwie kilkadziesiąt. Komendę nad szwadronem obejmuje w lutym rotmistrz rosyjskiego 13 pułku ułanów Budkowski. Po dwutygodniowej musztrze w szykach pieszych i konnych następuje podział dotychczasowego szwadronu na 2 szwadrony, odpowiednio do formujących się 2-ch Legionów piechoty, w których skład, w myśl poprzednio zatwierdzonego etatu, miały być wcielone po jednym szwadronie i po jednej baterii artylerii polowej. W pierwszych dniach marca 1915 r. szwadrony ułanów przechodzą do dóbr Podzamcze, w pobliżu historycznych Maciejowic. 1-y szwadron pod d-wem rotm. Budkowskiego staje w folwarku Krempa, położonym w terenie dawnej bitwy Maciejowickiej. 2-gi zaś, pod d-wem rotmistrza Mścisława Butkiewicza stanął w folwarku Ksawerynowie.

Tu z chwilą sformowania dowództwa 104-ej brygady pospolitego ruszenia, następuje przemianowanie 104 i 105 szwadronów na 115 i 116 „opołczenja konnyja sotni”.
Przez czas postoju pod Maciejowicami, dowódcy szwadronów starają się o jak najlepsze wyćwiczenie i wyekwipowanie młodego żołnierza polskiego. Mundury i szable otrzymano częściowo od intendentury rosyjskiej — brak jednak było broni palnej i koni. Potem dopiero okazało się, że braków tych rozmyślnie nie uzupełniano z rozkazu gen. Jengałyczewa.

Wobec tego dowództwo postanowiło posłać po konie, po jednym oficerze i kilku ułanów z każdego szwadronu, na Podole i Ukrainę, skąd przywożą w darze od miejscowych obywateli polskich po kilkadziesiąt koni na szwadron. Jednoczesna ofensywa Niemców na Warszawę, a Austriaków na Dęblin w sierpniu 1915 r., powoduje wymarsz szwadronów do Brześcia nad Bugiem pod d-wo 3-ej armii ros. nad Bugiem, gdzie 3-ą armią rosyjską dowodził wówczas gen. Lesz. Według tajnych rozkazów szwadrony polskie miały być rozbrojone i rozformowane. Z powodu jednak bezładu, który wówczas panował — rozkaz ów się spóźnił. I szwadrony zostały w Brześciu rozlokowane na przeciwległych krańcach miasta, gdzie po raz pierwszy pełniły służbę bojowo-wywiadowczą, zyskując sobie uznanie i podziękowanie gen. Lesza.

1-y szwadron w Brześciu żegna swego dotychczasowego d-cę rotm. Budkowskiego, który powraca do rosyjskiego pułku, a d-wo obejmuje człowiek zupełnie cywilny, bez fachowego wyszkolenia p. Łaszcz. D-wo 3-ej armii rozdziela szwadrony: 1-y wysyła w kierunku Pińska, drugi zaś bardziej na północ nad kanał Ogińskiego. 1-szy szwadron, w niedługim czasie po wyjściu z Brześcia, stacza walkę z szwadronami 4 p. huzarów Hesskich pod Borkami w Pińszczyźnie.

Na wieść o zbliżających się oddziałach niemieckich d-ca 1-go szwadronu pod wsią Postupiel wysyła patrol, złożony z 7-iu ułanów, szwadron zaś opuszcza wieś, kierując się na Borki. Patrol po półgodzinnym marszu wpada na dziesięciokrotnie większy oddział jazdy niemieckiej. Nasi ułani pierwsi zaatakowali i tym sposobem udało im się Niemców zatrzymać. Sami nie ustając strzelać cofali się do pobliskich chałup, zaś jazda niemiecka zręcznym manewrem usiłowała okrążyć nasz spieszony patrol. Ledwo ułani zorientowali się w tej sytuacji, nie tracąc chwil czasu wskoczyli na konie i, pędząc co koń wyskoczy na czystym polu pod obstrzałem, dopadli do 1-go szwadronu, który już dochodził do Borek, uprzedzając go o bliskim niebezpieczeństwie. Tymczasem — naprzeciw pierwszego szwadronu wypadają niespodziewanie 3 szwadrony niemieckiej jazdy od strony Borek. Dowódca, p. Łaszcz, nie był wcale na atak przygotowany, lecz zastąpił go stary kawalerzysta rosyjski, wachmistrz Leon Racięcki: widząc nacierający pułk jazdy niemieckiej — spieszą od razu szwadron, dopuszcza niemieckich huzarów na odległość 500 kroków i nagle razi nieprzyjacielskie szeregi szybkim i celnym gradem strzałów. Niemcy nie byli przygotowani na tak gwałtowny atak: ujawniło się to od razu, gdyż szeregi jazdy poczęły się łamać, aż wreszcie rozsypały się po polu, wycofując się szybko z boju. Wkrótce — już i śladu Niemców nie było! Na polu walki zostało 17 zabitych i 44 rannych, oraz wiele broni.

Przed samym atakiem podoficer 4-go p. huzarów Hesskich podjechał do szwadronu z białą flagą, meldując, że pułk jego chce się poddać. Był to często używany przez Niemców manewr w celu skonstatowania sił przeciwnika i wygrania na czasie. Huzar ten został wzięty do niewoli przez ochotnika ułana Maksymiliana Łebkowskiego. Po ustąpieniu przeciwnika szwadron nasz dosiadł koni i wycofał się wieczorem, docierając do linii bojowej wojsk rosyjskich. Ten pierwszy bój 1-go szwadronu miał ogromne znaczenie moralne dla młodych i dzielnych, lecz mało wyćwiczonych ułanów.

Należy przy tym zaznaczyć, że 1 szwadron nie był nawet wówczas dostatecznie uzbrojony: ułani nie mieli lanc, amunicji było mało, ledwo 15 sztuk naboi na każdy karabin. Wreszcie brakło kierownictwa fachowego oficera. A jednak nieprzyjaciel został odparty — i to nieprzyjaciel w poważnej sile, wyćwiczony i doświadczony w boju. Za taki przynajmniej uchodził 4-ty pułk Hesskich huzarów. Zwyciężył tu zapał i wrodzona każdemu Polakowi brawura i odwaga.

Po utarczce pod Borkami 1-y szwadron został oddany do dyspozycji ros. gen. Zaleskiego i kilkakrotnie zasłużył na gorące jego pochwały; był bowiem nie tylko dzielny w boju, ale dziwnie wytrwały, znosząc z ułańską fantazją niezliczone trudy i niebezpieczeństwa. We wszystkich bojach: pod chutorem Dubowym, przy kanale Ogińskiego, pod Pińskiem i Morocznem — wszędzie „polskije ułany” w podziw wprowadzali starych kawalerzystów rosyjskich.

Gdy 1-szy szwadron wyszedł z oddziału gen. Zaleskiego został następnie przydzielony do IV-go korpusu jazdy rosyjskiej, gdzie dowództwo nad szwadronem objął rotm. 3 p. huzarów Elizawetgradzkich Pieńkowski.
Równie pełną chwały jest bojowa działalność 2-go szwadronu ułanów, który zbierał laury w II-gim korpusie gwardyjskim jazdy rosyjskiej.

Nareszcie w październiku 1915 r. w Brańczycach nastąpiło połączenie obu szwadronów, które już oficjalnie nazwano „Dywizjonem Ułanów Polskich”. Dowództwo objął rotmistrz Butkiewicz; szwadron 1-szy otrzymał rotmistrz Dziewicki, 2-gi por. gwardji Zahorski. W styczniu 1916 r. dywizjon ułanów polskich został oddany pod dowództwo Brygady Strzelców Polskich gen. Szymanowskiego i przeszedł do rejonu Bobrujska, kwaterując we wsiach Titowka i Babin.

KSIĘGA DRUGA.

BRYGADA I DYWIZJA STRZELCÓW POLSKICH (OD 13.X 1915 R. DO 5.VIII 1917 R.) PUŁK UŁANÓW KRECHOWIECKICH.

A. Ogólna charakterystyka okresu, w którym formowała się Brygada i Dywizja Strzelców Polskich.

Dotychczas zobrazowałem historię Legionów i bohaterskie wysiłki Legionu I-go.
Obecnie pragnę przedstawić najbardziej przykry dla nas okres formacji polskich w Rosji, a mianowicie historię Brygady i Dywizji Strzelców Polskich, uzależnionych całkowicie od władz wojskowych rosyjskich i formowanych na modłę wojska „czubaryckiego”. Istotnie, w tym okresie mieliśmy w większości dowódców „katolików”, których chętnie widziano u góry zamiast strzelców i sokołów, licznie zgrupowanych w 1-ym Legionie Puławskim.

1-szy Legion Polski był zawsze „niebłagonadiożny”, a swoją postawą i bitnością wyjednał sobie prawo obywatelstwa w korpusie grenadierskim, jakkolwiek władze patrzyły na niego, jak na „zło konieczne”, które należy albo usunąć, albo bezwzględnie zamienić w rosyjską „drużynę” pospolitego ruszenia. Pamiętniki poszczególnych ochotników I-go Legionu najlepiej odtworzą nastrój patriotyczny, panujący w szeregach i zarazem tę nieustanną walkę, którą trzeba było staczać o każdą komendę polską, rozkaz w języku polskim lub tekst przysięgi. Tutaj najbardziej uwidoczniły się charaktery dowódców, z których jedni służyli dla kariery, a drudzy dla idei.

W Brygadzie i Dywizji tego już nie było. Na czele stali ludzie „z urzędu”, zaprawieni długoletnią służbą carską do strachu przed tym co polskie i przyzwyczajeni do tego, że car za nich myślał. Naraz ni stąd ni zowąd znaleźli się wśród Polaków. Z początku nie wiedzieli co począć z sobą, bo mowa polska im się nie kleiła, gdyż przyzwyczaili się mówić po rosyjsku, a wielu z tych Panów dla kariery pożeniło się z Rosjankami. Tymczasem żołnierze w większości swej owiani głębokimi uczuciami patriotycznymi nienawidzili setnie tych swoich „czubaryckich” i jak z ironią nazywali „katolickich” dowódców (np. pułkownik czwartego batalionu, a później pułku, Znamierowski) za to właśnie, że byli bardziej carscy, niż wymagała tego ich kariera. Nie rozumiało tego wielu dowódców, noszących wiecznie płaszcz na dwóch ramionach i wielu innych zbyt dbałych o ordery i rangi wyższe. Działalność zbyt lojalna tych Panów bardzo utrudniała pracę wśród
żołnierzy mniej uświadomionych narodowo, głównie z kresów, zwanych również „katolikami”. Jednakże wpływ żołnierzy z Polski rdzennej był wielki i brygada, jak i dywizja spełniły wielka rolę zjednania tego elementu dla sprawy polskiej. Ze wszystkich dowódców najbardziej wyróżnił się siłą charakteru i pracą patriotyczną pułkownik Żeligowski, ówczesny dowódca 2-go batalionu w brygadzie i I-go pułku w dywizji. Pod jego skrzydłami opiekuńczymi brygada tętniła życiem polskim, a swoją powagą oficera bojowego hamował niejednokrotnie zapędy szefa sztabu, dążącego do zrusyfikowania brygady lub wysłania „niebłagonadiożnych” na front turecki. Z dowódców batalionów, pułk. Rządkowski i pułk. Frej umieli znaleźć się na swoim miejscu, a 1-szy i 3-ci bataliony zawsze grzmiały od pieśni polskich i odznaczyły się dobrym stosunkiem oficerów do żołnierzy. Był to bardzo przykry okres formacji, polskich, lecz wszystko, co było tam lepszego, bardziej patriotycznie myślącego, robiło ofiarę w przekonaniu, że męka ta się skończy i formacje polskie wypłyną na bardziej samodzielne tory, nawiązując ścisły kontakt ze społeczeństwem i Legionami po drugiej stronie kordonu wojennego.

Tak się jednak nie stało, nie z naszej winy, a brygada i dywizja całkowicie pozostawała w rękach dowództwa rosyjskiego, które narzucało dowódców i duch „dziegciowy”. Dopiero po zjeździe wojskowych Polaków i przy formowaniu korpusów polskich zaczyna się bardziej samodzielny okres, za który odpowiedzialność ponosi Naczelny Polski Komitet Wojskowy.

B. Brygada Strzelców Polskich. (Od 13.X.1915 r. do 21.II.1917 r.).
7. Zasady organizacji Brygady Strzelców Polskich.

Podstawa prawna. Generał Szymanowski, jako dowódca 104 Brygady Pospol. ruszenia w czasie cofania się armii rosyjskiej z Królestwa Polskiego w 1915 roku, podjął energiczne starania u władz, w celu formowania brygad strzelców polskich. Dnia 19-go sierpnia wysłał raport z Kobrynia do inspektora pospolitego ruszenia, który został następnie przez niego poparty i wysłany do „stawki”. „Stawka” zatwierdziła ustawę brygady, lecz front zachodni marudził z wykonaniem. Jenerał Szymanowski postawił się energicznie i, nie czekając na mianowania frontu, wydał rozkaz, że Sztab 104 Brygady posp. ruszenia przemienia w Sztab Brygady Strzelców Polskich, resztki I-go i II-go Legionu uważa za kadrę 1-go batalionu, a 115 i 116 „konne sotnie”, jako 1-szy i 2-gi szwadron Dywizjonu Ułanów Polskich. Według ustawy zezwolono na formowanie 4 batalionów, a chociaż była wzmianka, że przy większej ilości ochotników każdy batalion rozszerzy się w pułk dwubatalionowy, lecz tego w brygadzie zrobić nie pozwolono. Artylerii nie dano. Sformowano w końcu 1916 roku kompanię saperów, o czym później. Zakusy rusyfikacyjne były wielkie i w znacznym stopniu opierały się na prawie. Zatwierdzone przez Głównodowodzącego gen. Aleksiejewa w dniu 9 września st. st. 1915 r. „Połóżenje o Polskoj Strjełkowoj Brigadie” dawało wiele pola do popisów rusyfikacyjnych, mianowicie: § 10 pozwalał na naznaczanie bez ceremonii w dowolnej ilości Rosjan do brygady (por. Kancerów, podkap. Siemionów, podkap. Mutowkin); § 11 porównuje formację tę z drużynami posp. ruszenia, przeznaczając dla batalionów sztandary tylko z rosyjskimi herbami; § 12 w umundurowaniu nie stwarzał żadnych różnic, gdyż „malinowe kanty” posiadał każdy rosyjski pułk strzelecki; § 14 mówił o tym, że w brygadzie komenda polska „dopuskajetsia”, a zatem Rosjanie tłumaczyli sobie, że polska komenda i język polski nie są urzędowym językiem formacji polskiej; § 15 wyraźnie głosił, że „pierepiska w czastiach brigady wiedzietsia, sogłasno suszczestwujuszczym zakonopołożenjam (?!) na ruskom jazykie”. Ten paragraf unicestwiał charakter polski tej formacji, gdyż nie pozwalał nawet na wewnętrzne stosowanie w korespondencji języka polskiego. Oficerowie musieli podpisywać się po rosyjsku i na okólnikach, które przeważnie przeznaczone były do użytku wewnętrznego bez przesyłania do władz wyższych.

Inne starania. We wrześniu 1915 r. zwrócono się z projektem formowania Korpusu Polskiego do Komitetu Narodowego w Piotrogrodzie, który w styczniu tegoż roku utworzył Kom. Org. Leg. Pol. Jednakże posłowie polscy, jak pp.: Jaroński, Gościcki, Raczkowski stanowczo odmówili wnoszenia tego projektu do władz, powołując się na nieprzychylną koniunkturę polityczną, w czasie której pod batutą Stürmera, rozpoczęła się nagonka na Polaków.

W kilka dni później przyszła wiadomość o zatwierdzeniu Brygady Strz. Polskich, przy czym posłowie polscy nie brali żadnego udziału w staraniach, mając za sobą doświadczenie w sprawie Legionów Polskich. Później jednak nawiązano kontakt nieoficjalny z dowódcą brygady przez posła Jarońskiego, który w lecie 1916 r. był na pozycji w Stajkach, a następnie u dowódcy frontu zachodniego gen. Ewerta w Mińsku starał się o polepszenie stanu brygady.

Organizacja brygady. Dowódcą brygady został mianowany generał Szymanowski, szefem sztabu Rosjanin, kapitan gwardii Żyliński, a st. adiutantem kapitan Korzeniewski. Żyliński był typowym żandarmem brygady i tępił zawzięcie resztki samodzielności Legionów, świadczących o charakterze polskim. Korzeniewski wysługiwał się Żylińskiemu i był żandarmem żandarma. Istotnie tym dwom osobnikom wielu dobrych Polaków w brygadzie zawdzięczało stałe trudności, a sam dowódca brygady musiał prawie siłą powagi swego stanowiska wprowadzać minimalne reformy, dotyczące języka polskiego.

Pewną przeciwwagą wpływów Żylińskiego i Korzeniewskiego byli chorążowie Romocki i Liesel, którzy, będąc stale w sztabie brygady, starali się uniemożliwić wszelkie szkodliwe dla naszej sprawy zakusy rusyfikacyjne.
Jednakże wpływy rusyfikacyjne bezpośrednio nie dotyczyły żołnierzy, którzy radzi byli ogromnie, że znaleźli się wreszcie w swoim otoczeniu. Więcej odbiły się one w gronie oficerów, od których wymagano zachowania się podobnego, jak w armii rosyjskiej. Brygada spełniła jednak ogromne zadanie narodowe. Przybywający do brygady żołnierze Polacy przez długą służbę byli ogromnie zruszczeni. Jednak komenda była polska, cała służba pełniona była w języku polskim, otoczenie było swojskie, odmawianie pacierza, śpiewanie pieśni narodowych, biblioteki kompanijne, składające się z książek polskich — wszystko to wpływało stopniowo na czystość mowy ojczystej i wzmocnienie ducha narodowego w nielicznych wówczas szeregach polskich. Oddziaływanie to szło przede wszystkim od starych Legionistów oficerów i żołnierzy, którzy z pobudek ideowych formowali Legiony.

Przeważnie weszli oni do składu I-go batalionu, na czele którego stanął pułkownik Rządkowski b. dowódca I-go L. P. (formowanie batalionów rozpoczęło się w Bobrujsku, a Sztab Brygady pozostawał do dnia 23 list. st. st. 1915 roku w Smoleńsku, a dnia 25 list. urzędował już w Bobrujsku). Jednocześnie z formowaniem I-go batalionu, rozpoczęto formowanie batalionu rezerwowego, z którego następnie wyłoniono 2, 3 i 4-ty bataliony. Dowódcą rez. bat. naznaczony został kap. Kuczewski następnie zaś podpułk. Zdziarski (od 12-go stycznia st. st. 1916 r. rozkaz L. 9 § 5).

Kierunek całego formowania nadawał generał Szymanowski. W nauce żołnierzy posługiwano się językiem polskim, a pierwszymi książkami wojskowymi były dzieła generała Świdzińskiego, przetłumaczone pod kierunkiem autora i „Przepis szyków piechoty” przetłumaczony i uzupełniony komendą strzelecką i sokolą.
Formowanie II-go batalionu rozpoczął pułkownik Żeligowski od chwili przybycia swego do brygady; formowanie 111-go batalionu pułkownik Otocki, który zostaje następnie usunięty za swoje dążności rusyfikacyjne, a na jego miejsce powołany został pułkownik Frej; formowanie IVgo batalionu obejmuje pułkownik Znamierowski. Naczelnym lekarzem zostaje naznaczony dr. Władysław Żywanowski, b. lekarz powiatu konińskiego, ziemi kaliskiej, zmarły następnie w Kijowie dnia 27 maja 1917 r.

W rejonie Bobrujska sformował się i wyszkolił Dywizjon Ułanów Polskich, którego d-wo objął ppułk. Obuch-Woszczatyński; 1-ym szwadronem dowodził rotm. Waraksiewicz, 2-im — rotm. Butkiewicz.
Dywizjon organizacyjnie i operacyjnie podlegał d-wu Brygady Strzelców Polskich. Organizacyjnie dywizjon ułanów Polskich niczym nie różnił się od dywizjonu kawalerii rosyjskiej. Jedyną różnicę zewnętrzną stanowiły szlify srebrne i odznaki amarantowe; oficerowie, pomimo wydanego zakazu, nosili podwójne lampasy amarantowe na spodniach i galowe czapki. Wyszkolenie odbywało się na podstawie regulaminów rosyjskich, lecz służba wewnętrzna i komenda była polską.

8. Brygada Strzelców Polskich na pozycji

Przed wyruszeniem brygady na front generał-ppor. Szymanowski ustąpił ze swego stanowiska, gdyż jako kawalerzysta nie chciał dowodzić w boju piechotą, a dowództwo brygadą objął gen.-porucznik Sławoczyński w dniu 7 kwietnia (25/III) 1916 r.
Brygada została wysłana na front w końcu marca i pozostawiona w rezerwie w składzie moskiewskiego korpusu grenadierów w tzw. lesie moskiewskim na odcinku baranowickim, w odległości kilkunastu wiorst od stacji kolejowej Pogorzelce (na linii kolej. Baranowicze — Mińsk Lit.).

—————–
Pułkownik Henryk Bagiński „Józef Chłopski”, „Józef Jaszczurski” (1888 – 1973) był historykiem wojskowości, inżynierem, instruktorem harcerskim. Od 1914 r. działał w Lidze Narodowej. Po wybuchu I wojny światowej zgłosił się ochotniczo w stopniu podporucznika do Legionu Puławskiego przy armii rosyjskiej, później do 1 Dywizji Strzelców Polskich. Po rewolucji lutowej i obaleniu caratu, w kwietniu 1917 roku założył w Kijowie Polską Ligę Wojenną Walki Czynnej[3]. Po przewrocie bolszewickim (rewolucji październikowej) znalazł się w I Korpusie Polskim gen. Józefa Dowbór-Muśnickiego, zaś po jego rozwiązaniu 21 maja 1918 – na Kubaniu w 4 Dywizji Strzelców Polskich gen. Lucjana Żeligowskiego, w której, w stopniu kapitana, dowodził samodzielną kompanią inżynieryjną. W czasie II wojny światowej służył jako zastępca Komendanta Głównego Związku Walki Zbrojnej od listopada 1939 do stycznia 1940 r., a potem jako szef Sztabu Komendy Głównej ZWZ od listopada 1939 roku do stycznia 1940 roku.