REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

„Pani Godek jest przeciw aborcji, to nie ma zmiłuj, trzeba ją zatłuc” – mocny wpis na Twitterze

503

Kaja Godek podpadła Gazecie Wyborczej. To nie ulega żadnej wątpliwości, że obrończyni życia poczętego nie jest lubiana na ulicy Czerskiej.

W ostatnich tygodniach poszły ataki na nią ze strony postępowych mediów za to, że zasiada w radzie nadzorczej Warszawskich Zakładów Mechanicznych. Chociaż pracuje ona w tej spółce już ponad 1,5 roku to dopiero od niedawno Gazeta Wyborcza podjęła ten temat i szuka na Godek dziennikarskich haków.

Przy tej okazji Godek wyjaśniała, że jako członek rady nadzorczej zarabia niewiele. Na Facebooku napisała:
Zarabiam 3416 zł miesięcznie. Podejmując pracę, zrezygnowałam z zasiłku dla niepracujących rodziców wychowujących niepełnosprawne dziecko 1500 zł i 500 zł na pierwsze dziecko w ramach programu 500 plus. Gdybym nie pracowała, obciążałabym podatników kwotą 2000 zł miesięcznie. Podejmując pracę, dostaję o 1400 zł więcej, niż nie pracując i są to pieniądze z zysku wypracowanego przez firmę.

Te i inne wyjaśnienia oczywiście nie mogą satysfakcjonować redakcji z Czerskiej. Drąży więc ona temat na upartego, teraz dopatrując się, że być może Godek nie przeszła koniecznych egzaminów na członka rady nadzorczej. Stąd dzisiaj ukazał się kolejny artykuł wymierzony w Kaję Godek. Do dziś nie wiemy, jakie kompetencje zadecydowały, że Godek znalazła się w radzie nadzorczej. Kto ją zgłosił? Jakie ma kompetencje? – na pytania „Wyborczej” nie odpowiada. – ubolewa Wyborcza.

REKLAMA / Advertisement

Godek jednak odpowiedziała dzisiaj „Wyborczej” w dosyć mocny sposób, obnażając przy tej okazji hipokryzję redakcji.
Więcej kobiet w biznesie, więcej kobiet w polityce! – woła na co dzień GW. Po czym próbuje mnie zwolnić z pracy, uciszyć i zakneblować. Bo pani Godek jest przeciw aborcji, to nie ma zmiłuj, trzeba ją zatłuc. Ja się nie ucisze, szanowna „Gazeto”, nie róbcie sobie nadziei.

REKLAMA / Advertisement