REKLAMA / Advertisement

Reklama /Advertisement

Nieskończenie Niepodległa: Odebranie Kresów

337

Wraz z agresją sowiecką z 17 września 1939 roku polskie Kresy Wschodnie zostały skazane na stopniową zagładę. Komuniści przy pomocy rozstrzelań, aresztowań, wywózek i propagandy skutecznie zawładnęli tymi terenami…

Wejścia wojsk sowieckich na polskie terytorium władze RP nie uznają za akt wywołania wojny. Żołnierze dostają rozkaz niewalczenia, w wielu miejscach jednak stawiają pozbawiony nadziei opór. Okupacja, zaprowadzona przez Armię Czerwoną, a realizowana przez NKWD, staje się formą przekształcenia całego zawłaszczonego terytorium w składową część totalitarnego imperium. Ludność polska uznana jest za wrogą, inne nacje nastawia się przeciw niej.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Kadrę oficerską oraz znaczących przedstawicieli państwa polskiego Sowieci z miejsca pacyfikują; większość aresztują, zamykając w więzieniach i specjalnych obozach. Od lutego 1940 roku, co kilka miesięcy, ruszają też fale deportacyjne w głąb imperium. Wiosną ponad 20 tysięcy aresztowanych obywateli polskich zostaje zabitych strzałem w tył głowy. Osłaniające zbiorowy mord systemowe kłamstwo trwa potem pół wieku.

Ppłk Jan Lachowicz

REKLAMA / Advertisement

Wyjechaliśmy na szosę prowadzącą do Kowla. Na szosie stały sowieckie czołgi, a przy nich załogi z twarzami uśmiechniętymi i wesołymi. W powietrzu czuć było dym z machorki — dla naszych nozdrzy wyraźnie śmierdzący. Poczułem także zapach dziegciu, którym krasnoarmiejcy smarowali sobie buty. Na tej szosie czuć było zapach Rosji!
Okolice Radoszyn, woj. wołyńskie, 23 września 1939

[Karol Liszewski, Wojna polsko-sowiecka 1939 r., Londyn 1986]

Bronisław Ciulik (uciekinier z terenów okupowanych przez Niemców)

Na słupach ogłoszeniowych przyklejony był w wielu miejscach rozkaz Naczelnego Wodza, że nie wolno strzelać do sowieckich żołnierzy, że Polska nie jest w stanie wojny z Rosją. Na sąsiednich, a nawet na tych samych słupach z drugiej strony, Sowieci przyklejali ogromne afisze przedstawiające sowieckiego żołnierza, który przebija bagnetem białego orła. Wszystko stało się zrozumiałe.
Kowel, 25 września 1939

[Michał Bronowicki, 17 września 1939. Agresja, „Karta” nr 51, 2007]

Aleksander Dresler (mieszkaniec Białegostoku)

W oknie wystaw leżały pięknie pomalowane imitacje szynki i kiełbasy, a do opakowań po maśle wkładano cegły. Kasze, mąka, sól i cukier stały się nieosiągalne. Kiedy przywieziono cukier czy wódkę, która stała się ważnym środkiem wymiennym, od razu tworzyły się kolejki i powstawały kłótnie. Chleb można było kupić tylko w jedynej w naszej dzielnicy piekarni u Jankiela Kantorowskiego. Kobiety już wieczorem zajmowały kolejkę, żeby dostać bochenek chleba, bo więcej nie sprzedawano. Tu szczególnie przyjezdni Żydzi, teraz zamieszkali w pobliskich Chanajkach, dawali się nam we znaki, pchając się bez kolejki i mówiąc: „Skończyło się już, polskie pany, wasze panowanie, teraz my mamy tutaj władzę”.
Białystok

REKLAMA / Advertisement

[Aleksander Dresler, Sańka z ulicy Sosnowej, Białystok 1993]

Oficer rezerwy z Brygady Korpusu Ochrony Pogranicza „Polesie”

Kolumna [jeniecka] maszerowała […], konwojowana przez żołnierzy bolszewickich i miejscowych chłopów komunistów z opaskami na ramieniu. W czasie tego marszu konwojenci – chłopi bez przerwy strzelali nad naszymi głowami z karabinów, robiąc sobie z tego zabawę, a nas chcąc widocznie doprowadzić do szału (bywały wypadki postrzelenia). Żołnierze bolszewiccy spotykani na linii marszu odnosili się do nas bardzo wrogo. Wymyślali nam i grozili pięściami: „My wam teraz damy za dwudziesty rok”.
Zahacie (okolice Wilna), koniec września 1939

[„Teki Historyczne”, t. 19, Londyn 1988–1989]

Z decyzji Biura Politycznego WKP

Dla jeńców wojennych oficerów zorganizować oddzielny obóz. Oficerów w randze od podpułkownika do generała włącznie, a także ważnych urzędników państwowych i wojskowych, przetrzymywać oddzielonych od pozostałego składu oficerskiego w specjalnym obozie [w Starobielsku]. Agentów wywiadu, kontrwywiadu, żandarmów, służbę więzienną i policjantów – przetrzymywać w osobnym obozie [w Ostaszkowie].
Moskwa, 2 października 1939

[Polscy jeńcy wojenni w ZSRR 1939–1941, oprac. Wojciech Materski, Warszawa 1992]

Z oświadczenia Rządu Polskiego na Uchodźstwie, przedstawionego państwom alianckim

Rząd Polski dowiedział się właśnie, że na obszarach polskich, zajętych czasowo przez ZSRR, ma się odbyć głosowanie ludności, celem stwierdzenia woli jej w sprawie przeniesienia tego obszaru do ZSRR. Rząd Polski niniejszym oświadcza, że głosowanie takie w obszarach pod okupacją wojskową jest sprzeczne z prawem międzynarodowym. Wobec tego Rząd Polski będzie uważał głosowanie takie za nieistniejące i nieważne – i w żadnym razie nie uzna go za mające moc prawną.
Paryż, 21 października 1939

[Stanisław Stroński, Polityka rządu polskiego na uchodźstwie w latach 1939–1942, t. 1, oprac. Jacek Piotrowski, Nowy Sącz 2007]

Z przemówienia Polaka, aktywisty sowieckiego, podczas obrad Zgromadzenia Ludowego Zachodniej Ukrainy

Więcej nie powróci tu kapitalista, więcej nie powróci tu żandarm, bo na straży naszych granic będzie stała Armia Czerwona.

U progu nowego dnia, za nami noc kapitalistów, przed nami łopoczą czerwone sztandary, przed nami zorza czerwona się pali.

Proletariat Związku Sowieckiego podał nam bratnią dłoń i wyzwolił proletariat Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi. Łaska spłynęła na nas. Nie łaska boska, o którą prosiliśmy dziesiątki lat, nie ta łaska, która darzyła nas kryminałami, która darzyła nas piekłem, która darzyła nas niewolą, która darzyła nasze dzieci żebractwem, ale łaska proletariatu. Proletariatu Związku Sowieckiego. Na taką łaskę my może nie zasłużyliśmy?
Lwów, po 22 października 1939

[Archiwum WFDiF, Oblicza totalitaryzmu]

Z uchwały Rady Komisarzy Ludowych ZSRR

Zleci NKWD ZSRR przeprowadzenie wysiedlenia wszystkich zamieszkałych na Zachodniej Białorusi i Zachodniej Ukrainie osadników wraz z rodzinami i wykorzystanie ich przy wyrębach lasów. […] Najbardziej niebezpiecznych spośród wysiedlonych, co do których uzyska się materiały o ich antysowieckiej i kontrrewolucyjnej działalności w przeszłości lub obecnie, należy aresztować, a ich sprawy przekazać do Kolegium Specjalnego.
Moskwa, 5 grudnia 1939

[[Deportacje obywateli polskich z Zachodniej Ukrainy i Zachodniej Białorusi w 1940 r., Warszawa–Moskwa 2003]

Ks. Józef Mroczkowski (proboszcz parafii katolickiej)

Najgorsza […] była plaga bolszewickiego wywożenia, czyli przesiedlenia mieszkańców. Najwięcej bólu, cierpienia, łez, najwięcej strachu i zniszczenia nerwów przysparzały ludowi te diabelskie napady nocne na senny dom nieszczęśliwych jego mieszkańców. Wszystkie noce były ciche, bezsenne, pełne przeczucia grozy. Takie ciche, głuche noce były tłem roboty ludzi-wampirów. Zimno, mróz, niepogoda, choroba czy wiek sędziwy, brak odzieży nie mogły być przedmiotem usprawiedliwienia się i względów. Lęk przed wysiedleniem był tak wielki, że wielu pod wpływem strachu załamało się psychicznie i poszło na służbę do komuny. Inni – nie śpią nocą, a dniem nie pracując z niepokoju, każdej chwili mogli oczekiwać katastrofy.
Oleszyce, luty 1940

[ks. Józef Mroczkowski, Obserwator. Pogranicze polsko-ukraińskie w krwawych latach 1939–1947, Warszawa 2016]

Z decyzji Biura Politycznego WKP

I. Polecić NKWD ZSRR: 1) sprawy znajdujących się w obozach dla jeńców wojennych 14.700 byłych polskich oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, agentów wywiadu, żandarmów, osadników i służby więziennej; 2) jak też sprawy aresztowanych i znajdujących się w więzieniach w zachodnich obwodach Ukrainy i Białorusi 11.000 osób, członków różnorakich k-r szpiegowskich i dywersyjnych organizacji, byłych obszarników, fabrykantów, byłych polskich oficerów, urzędników i zbiegów – rozpatrzyć w trybie specjalnym, z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelania.

II. Sprawy rozpatrzyć bez wzywania aresztowanych i bez przedstawiania zarzutów, decyzji o zakończeniu śledztwa i aktu oskarżenia.
Moskwa, 5 marca 1940

[Katyń. Dokumenty ludobójstwa. Dokumenty i materiały archiwalne przekazana Polsce 14 października 1992 r., Warszawa 1992]

Mjr Adam Solski (jeniec z obozu dla polskich jeńców w Kozielsku) w dzienniku

Piąta rano. Od świtu dzień rozpoczął się szczególnie. Wyjazd karetką więzienną w celkach (straszne!). Przywieziono [nas] gdzieś do lasu; coś w rodzaju letniska. Tu szczegółowa rewizja. Zabrano [mi] zegarek, na którym była godzina 6.30. […] Zabrano ruble, pas główny, scyzoryk… [tu dziennik urywa się]
Katyń, 9 kwietnia 1940

[Pamiętniki znalezione w Katyniu, op. J. Zawodny, Paryż 1989]

Mitrofan Syromiatnikow (oficer NKWD)

Do więzienia wewnętrznego NKWD zaczęły napływać duże grupy polskich wojskowych [z obozu w Starobielsku]. Z reguły byli to oficerowie armii polskiej i żandarmi. […] Nieraz zdarzało się, że przyjmowałem Polaków i umieszczałem ich w celach. Z reguły w więzieniu przebywali oni krótko: dzień–dwa, a czasem kilka godzin, po czym wyprowadzano ich do piwnicy NKWD i rozstrzeliwano. Wielokrotnie zdarzało mi się odprowadzać ich do piwnicy, gdzie […] znajdowali się prokurator oraz komendant [Timofiej] Kuprij i kilka osób z komendantury.

Po rozstrzeliwaniu ciała Polaków wrzucano do ciężarówek i wywożono do parku leśnego. […] Zwłoki Polaków składano do dużych dołów.
Charków

[Katyń. Dokumenty ludobójstwa. Dokumenty i materiały archiwalne przekazane Polsce 14 października 1992 r., tłum. Wojciech Materski, Warszawa 1992]

Ignas Šeinius (główny pełnomocnik Litewskiego Czerwonego Krzyża w okręgu Wileńskim) w dzienniku

Aresztowania trwają nadal, jeszcze szybciej i w szerszym zakresie. Wczoraj w Wilnie aresztowano cały szereg nowych ofiar. […] My – Litwini, Łotysze, Estończycy, Polacy – roztopimy się jak cukier w słonym, ogromnym rosyjskim morzu. […] Sami pociemniejemy i staniemy się nieokrzesani. I nam wyrośnie sierść na rękach. I na duszy. Znikną nasze miłe, liryczne pieśni, zgaśnie nasza dźwięczna, zadziwiająca mowa. Znikną jak cień nasze humanistyczne tradycje zachodniej kultury, znikną nasze dawne obyczaje. […] A kiedy zapomną o nas inne kulturalne narody, zapomnimy sami o sobie.
Wilno, 17 lipca 1940

[Ignas Šeinius, Czerwony potop, Warszawa 1998]

Gen. Stefan Rowecki (komendant główny Związku Walki Zbrojnej) w meldunku organizacyjnym

Na terenie okupacji sowieckiej praca jest znacznie trudniejsza niż w Generalnym Gubernatorstwie. Wynika to przede wszystkim z tego, że bolszewicy rozporządzają znacznie liczniejszym aparatem politycznym, rozumieją język polski i mają dużą pomoc elementu miejscowego: Ukraińców, Białorusinów, a przede wszystkim Żydów – mają też dużo zwolenników wśród młodzieży, którą faworyzują i dają jej posady.
Warszawa, 21 listopada 1940

[Armia Krajowa w dokumentach 1939 – 1945, t. I, cz. 1, Warszawa 2015]

Ppłk Tadeusz Rudnicki (komendant Bazy ZWZ w Sztokholmie) w meldunku do sztabu Naczelnego Wodza

Przybyły z Wilna były wiceminister [skarbu Ferdynand] Świtalski podaje, że władze cywilne sowieckie zmuszają przy rejestracji o obywatelstwo [sowieckie, przymusowe] podpisywać następującą deklarację: „Oświadczam, że raz na zawsze wyrzekam się obywatelstwa polskiego, że nigdy nie będę dążyć do odzyskania niepodległości Polski i zobowiązuję się być prawym obywatelem sowieckim”. Kto nie przyjmie obywatelstwa, traci prawo zamieszkiwania w 12 guberniach pogranicznych i okolicach Moskwy.
Sztokholm, 23 stycznia 1941

[Armia Krajowa w dokumentach 1939–1945, t. I, cz. 1, Warszawa 2015]

Anna Kowalska (pisarka) w dzienniku

Jest coraz duszniej, coraz ciaśniej i tylko z trudem przypominając sobie historię, nabiera się nadziei. Żyje się jak pod gruzem, powoli ruszając i przesuwając o niewidzialny milimetr rękę czy nogę. Nie ma żadnej łączności między życiem sprzed katastrofy a momentem, kiedy katastrofa się wydarzyła.
Lwów, 21 marca 1941

[Anna Kowalska, Dzienniki 1927–1968, Warszawa 2008]

Gen. Stefan Rowecki w meldunku

Bolszewicy nie są tak skłonni do rozstrzeliwania ludzi z lada powodu albo i bez powodu, jak Niemcy, ale niezmierne trudności powoduje znacznie większe wnikanie ich w sprawy społeczeństwa polskiego niż pod okupacją niemiecką. Nie separują się oni od Polaków, przeciwnie, włażą wszędzie i narzucają się, a przenosząc walkę na płaszczyznę socjalną, potrafili zjednać sobie pewną cześć społeczeństwa polskiego, głównie spośród młodzieży proletariackiej i pewnej części złamanej moralnie inteligencji. Przez swoje szkoły, instytucje, spółki, teatry i propagandę drukowanym słowem zatruwają oni mniej odporną część młodzieży i podważają podstawy jej wychowania. Systemem swych urządzeń biurokratycznych tak spętali społeczeństwo, że szersza praca przeciw bolszewizmowi jest uniemożliwiona. Wywiezienie kilkuset tysięcy Polaków do Azji i pobór kilku roczników młodzieży męskiej do wojska znacznie przerzedził szeregi tych, którzy mogliby stanowić materiał ludzki dla organizacji.
Warszawa, 1 kwietnia 1941

[Armia Krajowa w dokumentach 1939 – 1945, t. I, cz. 1, Warszawa 2015]

za: Portal historyczny Histmag

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska

REKLAMA / Advertisement