Reklama

„Moja miłość” – każdy powołany jest do wielkich rzeczy [WIDEO]

190

Reklama

„Bóg nie marnuje niczego, nawet złych rzeczy” – słyszy nastoletnia Rachel Jay Scott od swojej ciotki krótko potem, gdy jej rodzice decydują się na rozwód. Nad wyraz dojrzała na swój wiek dziewczyna znajduje się w sytuacji typowej dla większości amerykańskich dzieci. Mimo to nie traci wiary ani w Boga, ani w ludzi. Wręcz przeciwnie, przeciwności losu zdają się ją hartować.

„Moja miłość” jest zapisem prawdziwej historii człowieka, który doskonale przeczuwał iż każdy powołany jest do wielkich rzeczy (chociaż wielu ludzi nie chce z tej szansy skorzystać). Uwielbiana przez przyjaciół, zawsze chętna do pomocy dziewczyna stała się pierwszą ofiarą masakry w Columbine High School – jednego z największych masowych morderstw na terenie placówek oświatowych w historii Stanów Zjednoczonych. Doszło do niej we wtorek, 20 kwietnia 1999 r. Jeśli weźmiemy pod uwagę jej wielokrotnie manifestowaną chrześcijańską wiarę, uderza wyraźnie podkreślana nienawiść morderców, uczniów tej samej szkoły. W filmie są oni zafascynowani ateistyczną, prymitywną ideologią Adolfa Hitlera, a zwłaszcza spłyceniem ludzkiej egzystencji do bezwzględnej walki o przetrwanie i eliminację słabszych. Pokrętnie rozumiane czynienie dobra poprzez niesienie zagłady silnie kontrastuje z postawą bohaterki filmu, która m.in. pomaga wydostać się ze slumsu bezdomnemu chłopakowi.

Reklama

Opisując planowany atak na Columbine, jeden z morderców – Eric Harris stwierdza w swoim dzienniku:

– Moim celem jest zniszczenie wszystkiego, co się da, więc nie mogę kierować się uczuciem litości, sympatii ani niczym takim, więc zmuszę się do uwierzenia, że każdy jest po prostu kolejnym potworem z »Dooma«, jak FH lub FS lub demony, czyli albo ja, albo oni. Muszę wyłączyć swoje uczucia.

Miesiąc przed śmiercią Scott napisała szkolny esej zatytułowany „Moja etyka, moje kody życia”, w którym wyraziła wiarę w akt współczucia będący największą formą miłości, jaką ludzie mogą dać sobie nawzajem. Esej opisuje również jej starania, by szukać piękna u każdego, kogo spotkała w swoim życiu.

– Moja definicja współczucia określa je jako uczucie przebaczenia, miłości, pomagania, wskazywania drogi i okazywania miłosierdzia innym. Jestem przekonana, że jeśli jedna osoba może wejść na drogę okazania współczucia, to zacznie reakcję łańcuchową. Ludzie nigdy nie będą wiedzieć, jak daleko może ich zaprowadzić odrobina uprzejmości.

Reklama

Jedna z ostatnich scen filmu ukazuje matkę Rachel, która już po śmierci córki odkrywa na tyle szafki w jej pokoju odrysowane dłonie dziewczyny i napis „To są dłonie Rachel Jay Scott i pewnego dnia poruszą one miliony ludzkich serc”. To swoiste proroctwo młodej chrześcijanki jest najlepszą rekomendacją dla obejrzenia filmu, który dzięki Kondrat Media już 2 marca wchodzi na ekrany polskich kin.

Rafał Skórniewski

Reklama