REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Marian Seyda: Polska na przełomie dziejów – cz.I

136

WSTĘP
PRZED WOJNĄ

Kamieniem węgielnym polityki polskiej, która powiodła nasz naród do zjednoczenia i niepodległości, była świadomość, że Prusy wyrosły z błędów i grzechów, a później w konsekwencji z rozbiorów państwa polskiego, że Prusy, a wraz z nimi Niemcy, dążyły do ostatecznego zlikwidowania sprawy polskiej, ponieważ interes narodu polskiego, a nawet sam fakt jego istnienia kolidował z istotą państwa pruskiego i sterowanej przez Prusy Rzeszy Niemieckiej, kolidował z kierunkiem i charakterem ich ekspansji, z ich rolą dziejową. Ze świadomością tej prawdy łączyło się w umyśle polityków polskich, którzy ją doceniali w pełni, zrozumienie dwóch innych, a mianowicie: po pierwsze, że Austro-Węgry stały się politycznym narzędziem ekspansji i imperializmu Rzeszy Niemieckiej, po i wtóre, że nieuniknione było dążenie Rosji, opartej o wschodni brzeg Bałtyku i o Morze Czarne, do utrwalenia panowania nad ich „Hinterländern“, t. zn, nad wschodnią połacią ziem białorusko- i rusko-polskich, że natomiast, pozatem, rozsądnie i przewidująco pojęte dobro narodu rosyjskiego oraz interes narodu polskiego nietylko się ze sobą nie kłóciły, lecz wobec wspólnego niebezpieczeństwa niemieckiego — w znacznej mierze się pokrywały.

REKLAMA

Reklama / Advertisement

Równocześnie było widoczne, że w konstelacji międzynarodowej dokonywało się zasadnicze przegrupowanie, że mimo usilnych i zręcznych zabiegów Berlina, by Rosję utrzymać w przyjaznych stosunkach z Rzeszą Niemiecką, Rosja została w ostatnim lat dziesiątku minionego wieku pozyskana dla sojuszu z Francją, a w początkach obecnego wieku dla porozumienia z Anglią, która tymczasem weszła była w entente cordiale z Francją. Zarysowały się wyraźnie podstawy trójporozumienia, i coraz silniej zaznaczała się sprzeczność interesów między Niemcami i ich (Sprzymierzeńcami AustroWęgrami z jednej, a Francją, Anglią i; Rosją z drugiej strony. Włochy pozostawały w trójprzymlerzu z Niemcami i AustroWęgrami, ale położenie ich geograficzne, ich długie, otwarte wybrzeże wskazywało!, że, nie mogąc go narazić na ataki floty angielskiej i francuskiej, Włochy nie wystąpią z bronią w ręku obok swych sprzymierzeńców przeciwko Wielkiej Brytanii i Francji; temu towarzystwu broni stały zresztą na przeszkodzie włoskie rewindykacje terytorialne, których urzeczywistnienie niezbędne było dla dopełnienia narodowego zjednoczenia Włoch, a godziło bezpośrednio w stan posiadania sojuszniczki Austrii.

Rozwój stosunków międzynarodowych mógł jeszcze ulec wahaniom, bo Berlin mane­wrował umiejętnie w Piotrogrodzie, — wzrost naprężenia między dwoma konkurencyjnymi ugrupowaniami aż do otwartego wybuchu mógł ulec zwłoce, bo rządowi niemieckiemu zależało na wyszukaniu do rozprawy zbrojnej takiego momentu i takich okoliczności, by nie mieć z trzema przeciwnikami naraz do czynienia; ale zgęszczające się na firmamencie politycznym chmury wskazywały nadciągającą już stopniowo) nawałnicę. W tym starciu dwóch światów nie mogła Polska pozostać bierna, jej stanowisko musiało być po stronie obozu antyniemieckiego, bo tylko zwycięstwo tegoż obozu ratowało ją od zagłady, tylko klęska Niemiec i wysługujących im się Austro-Węgier umożliwiała jej zjednoczenie, a następstwem tego zjednoczenia musiała się stać zaraz, czy później nasza niepodległość państwowa.

Solidarność z Francją i Anglią wymagała od Polaków zdławienia w sobie rozgoryczenia wobec Rosji, tak głęboko uzasadnionego, zapanowania nad uczuciem, a usłuchania wyłącznie głosu trzeźwego rozsądku i zimnej rozwagi. Ale dla polityków polskich, którzy w latach, poprzedzających wojnę, w ten sposób robili obrachunek szans swojej ojczyzny, a zarazem rachunek własnego sumienia, było rzeczą jasną, że albo Polska na przełomie dziejów dorośnie do sytuacji i wyzyska wyjątkowo dla niej korzystnie układające się koniunktury międzynarodowe do wydźwignięcia się z rozdarcia i niewoli, albo też zmarnuje okazję bezpowrotnie i sama niedolę swą utwierdzi i pogłębi. Dla urzeczywistnienia pierwszej z tych alternatyw żaden wysiłek nie był nadmierny, żadna ofiara dość wielka, należało wszystko rzucić na szalę.

ParkerShop.pl: Zestawy Parker Urban już od 199 zł

* *

System polityki zagranicznej Bismarcka, który dominował stanowczo nad sytuacją międzynarodową w drugiej połowie minionego wieku, a polegał na trójprzymierzu Rzeszy Niemieckiej z Austro-Węgrami i Włochami (r. 1883), na przyjaźni jej z Rosją (umowa trójcesarska r. 1884, potem dwucesarska r. 1887), na wyzyskiwaniu antagonizmu Anglii wobec Rosji i Francji i na szczególnym osłabianiu Francji, — system ten zawalił się wkrótce po wstąpieniu na tron niemiecki młodego, impulsywnego cesarza Wilhelma II, pragnącego radykalnymi posunięciami pchnąć politykę niemiecką na nowe tory. Obok temperamentu i ambicji Wilhelma, które nie»cierpiały autorytetu Bismarcka (dymisja r. 1890), zaważyły na szali i doniosłe względy rzeczowe, wiodąc Rzeszę Niemiecką z terenu polityki europejsko-kontynentalnej na szerokie wody polityki światowej. Wzrost ludności i rozwój przemysłu Niemiec parł je do ekspansji, i to w celu zdobycia nie tylko rynków zbytu dla swych produktów, ale również terenów i warsztatów pracy dla emigrantów, pionierów niemieckiej kultury, niemieckiej energii gospodarczej i niemieckich wpływów politycznych.

Ekspansja ta szła lądem i morzem: lądem w kierunku wschodnim, w głąb Rosji, i południowo – wschodnim, szlakiem Berlin – Konstantynopol – Bagdad, — morzem ku nowym światom, ku koloniom, w myśl dumnego hasła Wilhelma II: ,,Przyszłość nasza leży na morza”. Pierwsze z tych dążeń zdobywczych prowadziło do kolizji z Rosją i jej aspiracjami konstantynopolitańskiemi i tendencjami bałkańsko-słowiańskimi, drugie do zatargu ze światową polityką Anglii i interesami jej przemysłu, Konsekwencją zmiany orientacji zagranicznej polityki niemieckiej było nieodnowienie przez Berlin w roku 1890 tajnej umowy dwucesarskiej z Rosją).

W Rosji tymczasem zaznaczył się był prąd narodowy, zmierzający do uniezależnienia się od Niemiec. Na nieodnowienie umowy dwucesarskiej odpowiedział cesarz Aleksander III w marcu roku 1891 zbliżeniem się do Francji, gdzie w duchu wzajemnym pracowano szczególnie od objęcia prezydentury Rzeczypospolitej przez Carnota w końcu roku 1887, i gdzie rząd rosyjski zaciągał kolejno jedną pożyczkę po drugiej. W lipcu roku 1891 eskadra pancerników francuskich zawinęła do portu w Kronsztacie. W następnym miesiącu stanęła w formie wymiany listów francusko-rosyjska umowa polityczna, która, jako uzasadnienie, wskazała odnowienie trójprzymierza Niemiec, Austro-Węgier i Włoch, a w treści zobowiązywała Rosję i Francję do porozumiewania się we wszystkich sprawach, mogących zakłócić pokój powszechny, oraz do uzgadniania niezbędnych środków w razie, gdyby jednej stronie groziła napaść. W rok później doszła do skutku konwencja wojskowa, która działać zaczęła od stycznia roku 1894.

Front jej był zwrócony wyraźnie przeciwko Niemcom: Rosja zobowiązała się bowiem zaatakować Rzeszę, o ile by Rzesza, lub popierane przez nią Włochy zaczepiły Francję, — a tak samo zobowiązała się Francja zaatakować Niemcy w razie zaczepienia Rosji przez Niemcy lub Austrię, przez nie popieraną. W październiku 1891 roku eskadra rosyjska rewizytowała francuską flotę wojenną w Tulonie; w r. 1896 odwiedził cesarz Mikołaj II prezydenta Francji Faure’a, a roku następnego przybył Faure do Piotrogrodu dla uświęcenia sojuszu ,,narodów zaprzyjaźnionych i sprzymierzonych“. Dalszy rozwój stosunków rosyjsko-francuskich z jednej a rosyjsko-niemieckich z drugiej strony nie był bynajmniej prostolinijny. Zaciążył na nim w pierwszej połowie panowania Mikołaja II, w znacznej mierze pod wpływem w. ks.Michała, zwrot polityki rosyjskiej ku Dalekiemu Wschodowi.

Sugestionował Mikołaja w tym duchu także cesarz Wilhelm II, który po upadku Caprivi’ego mianował kanclerzem ks. Hohenlohego i nawracał znowu politykę niemiecką na tory filorosyjskie, W listach, pisanych do Mikołaja, Wilhelm skierowywał konsekwentnie jego uwagę na Daleki Wschód, podkreślając jego posłannictwo, jako obrońcy europejskiego chrystianizmu przed azjatycko-pogańskim żółtym niebezpieczeństwem. Było w tym jak gdyby pewnego rodzaju mistyczne pojmowanie caratu, tak samo, jak niektórzy upatrują mistyczne pierwiastki w zapatrzeniu się Wilhelma w swoją własną rolę, jako pogromcy„antychrześcijańskiego“ ,„przewrotowego“ demokratyzmu i republikanizmu, a zbawcy monarchizmu ,,z łaski Bożej“ ; ale sugestie, podsuwane Mikołajowi przez Wilhelma, wypływały niewątpliwie znacznie bardziej z realizmu politycznego, który kazał cesarzowi niemieckiemu dążyć do odwrócenia uwagi cesarza rosyjskiego od aspiracyj zachodnich, europejskich swego państwa.

W ten sposób ekspansja niemiecka na wschód i południowy-wschód mogła się rozwijać swobodniej i natarczywiej; można było organizować jej bazę, Europę środkową, śmielej i z tym większym rozmachem; można było tępić żywioł polski i dokonywać likwidacji polskiej sprawy szybciej bezwzględniej. Nastawienie polityki rosyjskiej na Daleki Wschód powiodło Rosję w latach 1904/05 do nieszczęśliwej wojny z Japonią, a w następstwie tego, wewnątrz państwa, do fermentu rewolucyjnego. Wojna ta zarówno jak rewolucja uczyniły dla Rosji szczególnie cenną życzliwą neutralność Niemiec, silnego sąsiada od zachodu. W Rzeszy Niemieckiej nie próżno działał Związek Wszechniemiecki, zmierzając do wskrzeszenia polityki bismarkowskiej. Zdawano sobie sprawę, że zbliża się okres krwawego i decydującego zmierzenia sił z imperium brytyjskim; z nieufnością patrzano na dźwiganie się Francji, na jej akcję dyplomatyczną w Piotrogrodzie. Usiłowano przeto w celu uniknięcia zatargu zbrojnego z trzema konkurencyjnymi mocarstwami naraz sparaliżować wpływy francuskie w Rosji i powstrzymać znajdującą się w zaczątku naprawę stosunków angielsko-rosyjskich. Omotano cara i rząd intrygami germanofilskimi i starano się ich związać tajnymi umowami.

W lipcu roku 1905, z okazji zjazdu dwóch cesarzy w Bjorko, Wilhelm spowodował Mikołaja, że w nieobecności swego ministra spraw zagranicznych Lamsdorffa podpisał umowę, stwarzającą przymierze, które zobowiązywało Rosję i Niemcy do przyjścia sobie w Europie wzajemnie z pomocą, i to wszystkimi siłami lądowymi i morskimi, w razie, gdyby drugi sojusznik zaczepiony został przez jakiekolwiek państwo europejskie. Cesarz rosyjski zastrzegł sobie prawo poinformowania o tym układzie Francji i zaproponowania jej, by doń przystąpiła. Rząd francuski miał być jednakowoż powiadomiony o tym, co się stało w Bjórkó, dopiero po wejściu w życie umowy rosyjsko-niemieckiej. Ostrze jej zaś przeciwangielskie było aż nadto oczywiste. Dopiero Lamsdorff oraz Witte, zresztą zasadniczo zwolennik kombinacji rosyjsko-niemiecko-francuskiej, dali do zrozumienia cesarzowi Mikołajowi, że padł ofiarą podstępu Wilhelma, który zmierzał do skrępowania Rosji, skompromitowania jej wobec Francji i pchnięcia przeciwko Anglii.

Gdy rząd francuski odmówił przystąpienia do ukadu, cesarz Mikołaj, powołując się na niezrealizowanie się istotnej klauzuli układu, cofnął swój podpis ku zgorszeniu i wbrew usilnym naleganiom cesarza niemieckiego, Mimo to udało się rządowi Rzeszy niezadługo, bo już w październiku roku 1907, doprowadzić do podpisania w Piotrogrodzie tajnego protokółu, który orzekał, że polityka Rosji i Niemiec w sprawie krajów nadbałtyckich miała za cel utrzymanie tam status quo terytorialnego. Zobowiązanie to Izwolskiego stało w sprzeczności z konwencją wojskową rosyjsko-francuską, z której — w razie wojny — wynikał dla Rosji silnie przez francuski sztab generalny podkreślany obowiązek uderzenia na Prusy Wschodnie, Od tego jednakowoż obowiązku chciano się w Piotrogrodzie właśnie uchylić. Parły w tym kierunku przede wszystkim sfery germanofilskie w Rosji, ale szły w nim również żywioły polityczne, niepodlegające wpływom niemieckim, a niemniej koła wojskowe. Decydującą była tu obok oportunizmu, który usiłował rozprawienie się z wrogiem, militarnie niebezpieczniejszym, pozostawić armii francuskiej, chęć zastosowania planu strategicznego do tradycyjnych aspiracyj politycznych Rosji w kierunku południowo-zachodnim: ku ziemiom z silnym odsetkiem ludności ruskiej po obu stronach Karpat, dalej ku Bałkanom i Konstantynopolowi,

Historia konwencji wojskowej, a przede wszystkim szeregu późniejszych narad sztabowych francusko-rosyjskich wykazuje głęboką rozbieżność dwóch sztabów w pojmowaniu istoty konwencji, a zarazem istoty niebezpieczeństwa, grożącego sojusznikom ze strony Niemiec. Sztab francuski nawiązywał do postanowienia konwencji, że wszystkie stojące do dyspozycji siły militarne, francuskie i rosyjskie, będą zaangażowane ,,w pełni i z całym pośpiechem, tak, żeby Niemcy musiały walczyć równocześnie na wschodzie i zachodzie“. W konsekwencji sztab francuski; dążył stale do tego, by w razie wojny z Rzeszą Niemiecką i Austro-Węgrami armia rosyjska widziała w niemieckiej głównego wroga i od samego początku, rezerwując dla frontu austriackiego możliwe minimum sił defensywnych, uderzyła całym impetem ofensywy na wysuniętą granicę niemiecką, biorąc Berlin za swój cel.

Tymczasem sztab rosyjski przeciwstawiał tezie francuskiej swoją, twierdząc, że nie chodzi o wroga głównego, lecz o siły zbiorowe nieprzyjaciół, jako całość, i że gdziekolwiek uderzy gros tych sił na Rosję, tam musi armia rosyjska przede wszystkim reagować i zwyciężać. Sztab rosyjski nie taił, że jego plan mobilizacyjny przygotowany został na ofensywę przeciwko Austrii, a na defensywę tylko w stosunku do Niemiec, względnie na demonstracje przeciwko nim militarne. W Piotrogrodzie trzymano się tego planu z tym większym uporem, gdy w Berlinie dawniejsza koncepcja strategiczna feldmarszałka Moltkego, projektująca rozpoczęcie wojny od ataku na Rosję przy trzymaniu się w defensywie na froncie francuskim, zastąpioną została w latach 1899 do 1905 planem generała Schlieffena, ustalającym odwrotny porządek operacyj, a mianowicie rezerwę początkowo na wschodzie, a na zachodzie jak najsilniejszą ofensywę, która by szybko powaliła Francję. Plany sztabu niemieckiego i rosyj­skiego stały w uderzającej harmonii z tajnym układem protokólarnym niemiecko-rosyjskim z r. 1907 o poręczeniu sobie nietykalności wzajemnych posiadłości nadbałtyckich: jak gdyby między wierszami tego układu miano czytać, że w razie konfliktu zbrojnego Niemcy mogą opuścić Austrię, a Rosja — Francję, by Niemcy zwyciężyły Francję, Rosja zaś Austrię,

Nalegania francuskiego sztabu generalnego na sztab rosyjski, by traktował front niemiecki jako front ofensywny, nie odnosiły skutku. Stan ten rzeczy był groźny dla Francji, pod względem zarówno militarnym, jak politycznym, groźny dla całej francuskiej koncepcji przymierza z Rosją, skierowanej przeciwko agresywności Rzeszy Niemieckiej, przy czym w Paryżu zawsze miano nadzieję, że rychlej czy później uda się odciągnąć Austro-Węgry od Niemiec, Kombinacje rosyjsko-niemieckie sprzeciwiały się też brytyjskim planom politycznym Edwarda VII, który już jako książę Walii wywierał wpływ w duchu zbliżenia się Anglii do Francji i Rosji, a tern bardziej po wstąpieniu na tron w roku 1901 rozpoczął systematyczną politykę okrążania Niemiec, Anglja stała pod koniec minionego wieku w ostrym antagonizmie wobec Francji i Rosji, wskutek czego szukała kontaktu z Niemcami. Sprzeczność interesów z Francją zaznaczyła się silnie na tle rywalizacji kolonialnej, szczególnie na terenie afrykańskim, gdzie w związku z projektem budowy kolei trans afrykańskiej, łączącej Kair z Afryką południową, ekspedycja angielska zetknęła się jesienią 1898 roku w Faszodzie z ekspedycją francuską, która tam była dotarła z Afryki środkowej latem roku uprzedniego. W sporze tym ustąpiła Francja. Poczęła ona za czasów prezydentury Faure’a i ministerstwa spraw zagranicznych Delcasse’go, stanowczego przeciwnika Niemiec, pracować nad przyjaźniejszym ułożeniem się stosunków francusko-angielskich. Było to tym bardziej wskazane ze względu na niewyraźną, niebudzącą zaufania postawę Rosji. Wprawdzie, wobec istniejącego przymierza francusko-rosyjskiego Niemcy nie mogły Rosji oderwać od Francji, Francja jednakowoż nie mogła ze swej strony liczyć swobodnie na Rosję, nawiązującą mimo tamtego przymierza tajne stosunki z Niemcami, W tych warunkach było dla Francuzów nakazem rozumu politycznego, dążyć do zbliżenia francusko-angielskiego.

Zrozumienie tej samej potrzeby budziło się i w Anglii pod wpływem światowej polityki imperialistycznej Niemiec Wilhelma II. W opinię angielską uderzały takie fakty, jak przełomowy dla jej orientacji wielki niemiecki projekt zbrojeń morskich, jak wizyta Wilhelma, złożona Abduł-Hamidowi, i znamienna przemowa, wygłoszona przez cesarza w Damaszku, a zdradzająca zamiar wzięcia całego świata muzułmańskiego pod protektorat niemiecki; pouczające było też dla Anglików zachowanie się Niemców w czasie wojny burskiej. Gdy Francja po śmierci Faure’a za prezydentury Loubeta kontynuowała politykę anglofilską, Balfour zawarł w roku 1902 pod osobistym wpływem króla Edwarda pierwsze z rządem francuskim porozumienie częściowe, po którym nastąpiły w przeciągu dwóch lat dalsze układy, szczególnie umowa z roku 1904 o podziale wpływów w Afryce: Anglia zabezpieczyła swą pozycję w Egipcie, a przyznała Francji prawo utrzymywania porządku w Maroku i udzielania sułtanowi militarnej i finansowej pomocy. Rok przedtem już złożył był król Edward wizytę oficjalną w Paryżu.

Odtąd Anglia popierała Francję w jej polityce międzynarodowej przeciwko Rzeszy Niemieckiej. Berlin nie chciał dopuścić do zapanowania Francji w Maroku. Powoływał się przy tym na umowę madrycką z roku 1880, która była ustanowiła protektorat mocarstw europejskich nad Marokiem z uznaniem suwerenności tego kraju. Na układ francusko-angielski z roku 1904 odpowiedziały Niemcy w roku 1905 mową cesarza Wilhelma w Tangerze, podkreślającą niepodległość i suwerenność Maroka, a w roku 1906 sprowokowaniem międzynarodowej konferencji w Algesiras, co spowodowało upadek Delcasse’go. Protektorat nad Marokiem przeszedł wprawdzie na Francję, ale utrzymano międzynarodowy charakter organizacji bankui państwa i stosun­ków ekonomicznych. Konwencja, zawarta w Algesiras, nie była zlikwidowaniem zatargu, a raczej tylko zawieszeniem broni. To też wkrótce odnowiło się naprężenie, dochodząc do punktu kulminacyjnego w r. 1911 z powodu brutalnej interwencji niemieckiej w Agadirze.

W okresie tych kłopotów francuskich frankofilska polityka Anglii wytrzymała próbę ogniową. W początkach XX wieku brytyjska polityka zagraniczna weszła również na tory zbliżenia się do Rosji i zharmonizowania się z jej aspiracjami, z którymi dotąd kolidowała w Azji wschodniej, a przede wszystkim środkowej, na szlakach, wiodących do Indii: w Persji, Afganistanie i Beludżystanie.

Silne zaznaczenie się ekspansji niemieckiej w kierunku Zatoki Perskiej, ekspansji niebezpiecznej dla interesów zarówno Anglii jak Rosji, ułatwiło mocarstwom tym dojście do porozumienia. Znalazło ono wyraz w wizycie króla Edwarda w Rewlu oraz w umowie z roku 1907, która uregulowała kwest je sporne, rozgraniczając przede wszystkim sfery wpływów obu stron w Persji.. Był to fakt o przełomowej doniosłości politycznej. W ten sposób powstały zasadnicze podstawy przeciwniemieckiego trójporozumienia. Słabą jego stroną była chwiejność Rosji. O ile w rządzie i społeczeństwie rosyjskim panowała zgoda na punkcie antagonizmu wobec Austrii, o tyle zaznaczały się w stosunku do Niemiec dwa obozy stanowczo sobie przeciwne: jeden, składający się z Niemców z pochodzenia, pół-Niemców i spowinowaconych z Niemcami, od jakich roiła się wyższa i najwyższa biurokracja rosyjska aż do sfer dworskich i rządowych, przyglądał się ze spokojem, jak Rzesza konsekwentnie osłabiała Rosję na terenie międzynarodowym i okalała ją wpływami swymi, począwszy od Szwecji, a sięgając aż do Chin; obóz ten służył świadomie lub mniej czy więcej świadomie dążeniu Niemiec do systematycznego wewnętrznego opanowania Rosji w drodze penetracji pokojowej; obóz zaś drugi, który się właściwie dopiero formował, ale stopniowo rósł w siły, śledził ten rozwój stosunków z troską, pracował nad uświadomieniem opinii publicznej niebezpieczeństwa niemieckiego i zmierzał do wyzwolenia Rosji z zależności od Rzeszy Niemieckiej.

Przy pomocy wspomnianych Niemców i pół-Niemców rosyjskich Berlin prowadził w dalszym ciągu swą grę dyplomatyczną w Piotrogrodzie, wbijając się klinem między Rosję a Francję i Anglię. Czynił to, zdawało się, nie bez skutku, choć trudno było pociągnąć granicę, gdzie się kończyła z rosyjskiej strony chęć reasekuracji w kierunku niemieckim, a gdzie się zaczynał manewr, usiłujący odwrócić uwagę rządu niemieckiego od poczynań rosyjskich w Paryżu i Londynie, Dość, że w listopadzie roku 1910 Mikołaj udał się do Poczdamu, gdzie bez wiedzy Francji i Anglii Sazonow zawarł z Bethmannem Hollwegiem umowę w sprawach wschodnich, zatwierdzającą przewagę rosyjską w Persji, a przyznającą Niemcom prawo wykończenia kolei bagdadzkiej. Kanclerz niemiecki miał wówczas oświadczyć Sazonowowi, że Rzesza Niemiecka nie udzieli ekspansywnej polityce bałkańskiej rządu wiedeńskiego żadnego poparcia.

Układ poczdamski godził w jeden z najwrażliwszych punktów systemu politycznego i gospodarczego Wielkiej Brytanii, w Indie, do których zmierzał szlak Konstantynopol-Bagdad przez Zatokę Perską. Uprzednio już w styczniu tegoż roku 1910, cesarz Mikołaj II wśród wynurzeń na temat „tradycyjnej przyjaźni i braterstwa broni“ podał bawiącemu w Piotrogrodzie bratu Wilhelma II, księciu Henrykowi pruskiemu, poufnie do wiadomości, że cztery korpusy rosyjskie będą wycofane z niemieckiego pogranicza. W istocie rzeczy sztab rosyjski zdecydował się zrezygnować z dotychczasowego odporno-zaczepnego charakteru warszawskiego okręgu wojennego, ogołocić go ze znacznej części stacjonujących tam wojsk i znieść warszawski rejon fortyfikacyjny oraz forteczne garnizony Warszawy, Modlina, Zegrza i Dęblina. Plan mobilizacyjny rosyjski z roku 1910, budując na wspomnianym już, a sztabowi rosyjskiemu prawdopodobnie znanym planie schlieffenowskim, postanawiał przeprowadzenie walnej ofensywy rosyjskiej przeciwko Austrii w kierunku Galicji wschodniej; poświęcał na to pięć armij oraz obfite rezerwy pod kierownictwem dowódcy okręgu; kijowskiego, jako dowódcy frontu południowo-zachodniego, a dwie armie pozostawiał na froncie północno-zachodnim dla zagrożenia Prus Wschodnich i powstrzymania tym samem wojsk niemieckich od podążenia z pomocą armii austriacko-węgierskiej. W tym samym roku, w związku ze strategicznym obnażeniem Królestwa Polskiego, sztab rosyjski zapowiedział sztabowi francuskiemu, że przekroczenie granicy niemieckiej przez wojska rosyjskie będzie mogło nastąpić nie w 18-tym dniu mobilizacyjnym, jak było umówione, lecz dopiero około dnia 20-tego.

Marian Seyda 23

—————–
Marian Seyda (1879 – 1967) – polityk i publicysta związany z ruchem narodowym, w II RP poseł na Sejm Ustawodawczy oraz I kadencji, senator II i III kadencji, członek Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju z ramienia Stronnictwa Narodowego od 8 listopada 1939 r. Od 1900 r. należał do Ligi Narodowej, a potem był komisarzem LN na zabór pruski. Został współzałożycielem Centralnej Agencji Polskiej w Lozannie. Wszedł w skład Komitetu Narodowego Polskiego. W 1919 r. był ekspertem do spraw politycznych przy delegacji na konferencję pokojową w Paryżu

Reklama / Advertisement

Dziennik Narodowy poleca