REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Marian Seyda: Idealizm a realizm

153

Idealizm a realizm : odwieczne zagadnienie w filozofii, w sztuce, w polityce, w życiu. Zazwyczaj stawia się je w postaci dwóch przeciwieństw, wzajemnie się bezwzględnie wykluczających. Tymczasem w istocie rzeczy może — przynajmniej w życiu i w polityce — i zdaniem naszym powinno ono — nawet być stawiane zgoła inaczej, można bowiem i należy dążyć do harmonii idealizmu pobudki z realizmem metody działania.

Spotykamy się często z sądem, wypowiadanym w tonie jak gdyby “wyższości”, że idealizm bywa tylko wyrazem niedoświadczonej jeszcze młodości. W rzeczywistości jest idealizm motywu istotnie rysem młodości, ale zgoła niekoniecznie niedoświadczonej lecz przede wszystkim tej właśnie, która pozostaje u jednostek, u ruchów, ideowych, u narodów rysem znamiennym, niezależnie od długości okresu ich istnienia, zawsze niezdartą, zawsze świeża, zawsze entuzjastyczna.

REKLAMA / Advertisement

Tak pojęty idealizm pobudki działania godzi się w pełni z realizmem metody postępowania. Nie trzeba oczywiście za realizm uważać płaskiego oportunizmu, tchórzowskiej małoduszności, tępego krótkowidztwa, lecz należy mieć na myśli przykładanie do własnych dążeń i poczynań, do ludzi i faktów możliwie obiektywnej, racjonalnej miary rzeczywistości.

Ten racjonalizm w twórczym tego słowa znaczeniu, patrzący na rzeczy w szerokiej i dalekiej perspektywie, może od danej jednostki, od ruchu ideowego, od narodu wymagać w pewnych okresach największych ofiar, wyglądających pozornie na zlekceważenie rozumu przez uczucie, a jednak przy głębszym wniknięciu w istotę sprawy zrozumie się, że, przeciwnie, odnośna ofiara jest wyrazem właśnie równowagi uczucia i rozumu, wyrazem harmonii idealizmu pobudki i realizmu metody działania. Naród polski, składający dziś na ołtarzu ojczyzny i dobra przyszłych pokoleń w sposób tak nieustraszony i niezłomny największą krwawą ofiarę, jaka jest do pomyślenia, nie czyni tego zgoła — jak to głoszą, Niemcy — z “niedoświadczenia” czy z “niedojrzałości” politycznej. Odtrącając z pogardą oportunizm, którym grzeszą inni, naród polski poszedł za głosem swego nieśmiertelnego młodego idealizmu patriotycznego, mając przed oczyma niczym niezamąconą wizję klęski Niemiec i odrodzenia wielkiej, niepodległej Polski, — wizję, której urzeczywistnieniu daleko patrzący realizm polityczny kazał podporządkować wszystko.

Zaprawdę, będzie błogosławieństwem Polski, jeżeli naród nasz okaże się na stałe i trwałe, także, gdy minie już obecny okres strasznej ofiary, zdolnym do utrzymania się na tak wysokim, poziomie równowagi uczucia i rozumu, harmonii idealizmu pobudki działania z realizmem metody postępowania. Tej równowagi i tej harmonii duchowej, moralnej, politycznej będą od narodu polskiego wymagały olbrzymie zadania, przed jakimi on stanie.

REKLAMA / Advertisement

* * *

Dążenie w tym kierunku będzie najszczytniejszym zadaniem ruchu narodowego. Nie będzie ono dla niego zadaniem nowym. Gdy piszący te słowa i jego podówczas bardzo młodzi koledzy wchodzili w życie publiczne na zachodnich ziemiach polskich, wystawili tezę równowagi idealizmu i realizmu jako jedną z czołowych myśli zasadniczych (motyw ten powtarzał się często w artykułach wstępnych “Kuriera Poznańskiego”).

Spoglądając dzisiaj z perspektywy na rozwój,— powiedzmy raczej — na triumfalny pochód ruchu narodowego na ziemiach zachodnich, który z roku na rok porywał za sobą coraz szersze masy społeczeństwa i w wyborach zdobywał coraz większe, niejednokrotnie wręcz druzgocące zwycięstwa polityczne, tak, że i inne kierunki przybierały tam oblicze mniej czy więcej narodowe,— nie popełnimy przesady stwierdzając, że to entuzjastyczne poparcie naszego obozu tłumaczyło się w poważnej mierze tym, żeśmy uderzyli w głęboką strunę duszy społeczeństwa ziem wschodnich : w instynkt równowagi uczucia patriotycznego i rozumu politycznego, w instynkt harmonii idealizmu pobudki i realizmu metody działania.

W tej chwili nie o zmagania wewnętrzne chodzi. W grze jest największa stawka narodu: jego niepodległość, oparta o mocne, trwałe podstawy. Warunki tego są jasne: na wschodzie nie mamy nic do “odstąpienia”, na zachodzie musimy pozycję państwa polskiego wobec Rzeszy Niemieckiej wzmocnić w sposób zdecydowany. Dotychczasowa nasza granica jest niemożliwa. Dotyczy to przede wszystkim Prus Wschodnich, tej głównej niemieckiej zbrojowni i bramy wypadowej na wschód i południe, odcinającej nas zarazem na szerokiej przestrzeni od Bałtyku, dotyczy Śląska Opolskiego który, będąc w ręku niemieckim, wrzyna* się klinem w sposób groźny między Polskę i Czechosłowację. Niewątpliwie sprawa Prus Wschodnich i Śląska Opolskiego nie załatwi jeszcze wszystkiego, bo i poza tym bezpieczeństwo Polski i jej portów morskich wymagać będzie należytego przesunięcia na zachód, wyprostowania i skrócenia granicy polskoniemieckiej.

Ale o tej stronie kwestii nie pora dziś mówić na tym miejscu szczegółowo. Należy obecnie skoncentrować czyny nasze na uświadomieniu wszystkim, do których mamy dostęp, doniosłości zagadnienia Prus Wschodnich i Śląska Opolskiego. Na konkretyzowanie tamtego postulatu przyjdzie czas. Działać politycznie trzeba zawsze planowo i sensownie, by, mając dobre intencje nie zaszkodzić czasami nierozważnym postępowaniem sprawie, której się chce służyć. Trzeba i tutaj harmonizować uczucie z rozumem, pamiętać o koniecznej równowadze idealizmu pobudki i realizmu metody działania. Tym bardziej trzeba na wodzy trzymać wybujałą fantazję i mieć przed oczyma Polskę potężną wprawdzie i rozległą, ale nie taką, która by sięgając swą granicą państwową po obszary całkiem już zgermanizowane i gęsto zaludnione elementem zaciekle przeciwpolskim (np. po Nysę Łużycką) pozbawiona była warunków wewnętrznej spoistości, skoro usunięcie z państwa polskiego w pełni 9 milionów Niemców i zastąpienie ich przy warsztatach gospodarczych tyluż milionami Polaków byłoby niewykonalne. Realizmu w tej mierze politycznego uczył nas Dmowski. Mamy tu wciąż na myśli granicę państwową, czyli granicę obszaru mającego ulec inkorporacji, a nie granicę terytorium, które by w interesie bezpieczeństwa zbiorowego zostało ponadto przez Polskę okupowane na dłuższy okres lat.

Zmierzając do urzeczywistnienia wielkiego programu, który zdecyduje o Polsce może na wieki, musimy działać — każdy w swoim zakresie — z pełnym poczuciem odpowiedzialności, by każdy nasz czyn, każde nasze odezwanie się było cegiełką, dorzuconą do fundamentów gmachu, jaki wznieść pragniemy wbrew wrogom zewnętrznym i mimo przeciwności, z jakimi borykać się będziemy musieli długo i ciężko.

Marian Seyda

za: Biuletyn Klubu Narodowego = Bulletin of the Polish National Club (1942-1943)

—————–
Marian Seyda (1879 – 1967) – polityk i publicysta związany z ruchem narodowym, w II RP poseł na Sejm Ustawodawczy oraz I kadencji, senator II i III kadencji, członek Komitetu Ministrów dla Spraw Kraju z ramienia Stronnictwa Narodowego od 8 listopada 1939 r. Od 1900 r. należał do Ligi Narodowej, a potem był komisarzem LN na zabór pruski. Został współzałożycielem Centralnej Agencji Polskiej w Lozannie. Wszedł w skład Komitetu Narodowego Polskiego. W 1919 r. był ekspertem do spraw politycznych przy delegacji na konferencję pokojową w Paryżu

REKLAMA / Advertisement