REKLAMA

REKLAMA

Maliński: Pacyfikacja Marszu Powstańców Śląskich czyli upadek mitu dobrego policjanta (+ fotorelacja)

460

Od wczoraj nacjonalistyczna strona Internetu bombardowana jest doniesieniami dotyczącymi zajść, do których doszło podczas dorocznego Marszu Powstańców Śląskich w Katowicach.

Jako uczestnik tamtych wydarzeń chciałbym odnieść się do tego, w czym dane mi było brać udział. Nie chcę jednak kopiować tysiąca takich samych relacji. Wolę przedstawić z własnego punktu widzenia jedno z kluczowych wydarzeń tamtego dnia- zachowania policji.

Policja z aglomeracji śląskiej ma bardzo słabą opinię, nawet jak na standardy tak nieszanowanej instytucji. Wielu z nas pamiętam brutalność i wyjątkową zawziętość w tłumieniu Marszu Niepodległości, zabójstwo kibica w Knurowie czy niedawne wybicie oka przypadkowemu człowiekowi przed jednym z meczów piłkarskich. Drobniejszych incydentów nikt nie jest w stanie zliczyć.

REKLAMA

REKLAMA

Wśród okolicznych mieszkańców dorobili się nawet miana „Gestapo z Katowic”, według relacji wielu są darzeni powszechną pogardą, poddawani ostracyzmowi w najbliższym otoczeniu – ciekawe czym jeszcze zapracowali sobie na tak surową ocenę narodu?

Manifestacje, delegalizacje, pacyfikacje – każdy kto od lata działa w środowisku nacjonalistycznym doświadczył brutalności aparatu represji nieraz. Nie mówiąc już o środowiskach kibicowskich- to materiał na zupełnie odrębną historię. Sam pamiętam niejedną tego typu akcję na przestrzeni ostatnich 9 lat aktywnego uczestnictwa w życiu środowiska.

Jednakże pewne wydarzenia zapamiętam sobie na długo.

Wczoraj miałem nieprzyjemność być naocznym świadkiem wątpliwych prawnie działań aparatu represji.Buta, pycha, arogancja- poczucie omnipotencji i bezkarności. Podnosząc rękę na jedną z największych świętości Górnego Śląska – pamięć Powstańców pokazali tylko, że nie utożsamiają się ani z lokalnymi mieszkańcami ani z całym Narodem Polskim. Widziałem wielu młodych patriotów i narodowców : otaczanych kordonem, bitych, spychanych przez kordon oddziałów szturmowych, pałowanych i traktowanych gazem. Tylko Gestapo w taki sposób tępiło kult trzech powstań. Tylko dzięki determinacji Ślązaków i organizatorów marszu udało nam się dotrzeć pod pomnik Powstańców Śląskich, gdzie pomimo ciągłego ścigania i utrudnień ze strony policjantów odśpiewaliśmy hymn narodowy i oddaliśmy cześć bohaterom.

REKLAMA

Z drugiej strony widziałem małych i przerażonych ludzi w mundurach, którzy na widok licznych aparatów i kamer czy legitymacji asystenta poselskiego natychmiast popadali w strach, odwracali się, gubili szyk czy odstępowali od bezprawnych działań. To było jednocześnie śmieszne i żenujące. Budzące wszelkie uczucia będące antonimami słowa szacunek.

Trzeba pamiętać, że człowiek, który decyduje się wstąpić do policji w zamian za relatywnie wysokie wynagrodzenie przy jednocześnie relatywnie niskich wymaganiach intelektualnych raz na zawsze traci kilka przymiotów. Takich jak : samodzielne myślenie, sumienie, niezłomność, własne zdanie, bezwzględną uczciwość. Zastępują to rozkazy przełożonych oraz zamówienia polityczne. Wszakże granatowe mundury to ramię zbrojne partii rządzącej- każdej kolejnej.

Policja to bezpośredni spadkobiercy Milicji Obywatelskiej, przestępczej organizacji przywiezionej do okupowanej Polski na sowieckich bagnetach. Organizacji, która ma na koncie liczne zbrodnie przeciwko Narodowi Polskiemu. Dzisiejsza policja jest bezpośrednim spadkobiercą MO. Zmiany są kosmetyczne. Jest to organizacja do bólu zdegenerowana i skompromitowana.

Oczywiście, wśród ludzi mniej lotnych wciąż znajdziemy obrońców tejże formacji. Ich godne politowania komentarze będące doskonałą emanacją Homo Sovieticusa skwituję milczeniem.

REKLAMA

Przyzwoity człowiek patrząc na obrazy z ostatniego marszu, poparte tysiącem doświadczeń życia codziennego dochodzi do jednego wniosku. Nikt uczciwy nie będzie tolerował w swoim otoczeniu policjantów, nie będzie się z nimi przyjaźnił, rozmawiał czy nawet podawał ręki. Oni już wybrali swoje życiowe powołanie. Oddanie wolnej woli w zamian za mundur, broń z państwowego rozdzielnika (jak każdy, kto się boi) , pakiety socjalnej i pensje. Oddanie wszystkich, ludzkich uczuć i identyfikacji z własnym narodem i jego tożsamością w zamian za garść rozkazów od przełożonego, który zaczynał karierę patrolując krawężniki w okresie schyłkowego PRLu. Nikt normalny nie zniesie towarzystwa tego typu jednostek.

W debacie publicznej często przejawia się kwestia reformy służb mundurowych. Niestety, w tym przypadku żadne „pudrowanie trupa” efektów nie przyniesie. Skompromitowaną i zdemoralizowaną policję należy rozwiązać, a na jej miejsce powołać organizację, która będzie stała na straży narodu zamiast wiecznie aportować kamienie rzucane przez coraz to nowe rządy.

Michał Maliński – członek Rady Politycznej Ruchu Narodowego

Foto: Julia Zołek