REKLAMA / Advertisement

Reklama /Advertisement

Kwiatkowski: Po co istnieje naród?

402

We współczesnej myśli konserwatywnej, a zwłaszcza monarchistycznej, często spotykamy się z poglądem, wedle którego idea narodowa jest wytworem rewolucji francuskiej. Według tego poglądu pojęcia narodu i społeczeństwa powstały w masońskich lożach, aby przeciwstawić lud królowi. Nie jest to całkiem pozbawione sensu wszakże masońscy ojcowie rewolucji, faktycznie posługiwali się tymi pojęciami.

Czy jednak rzeczywiście to rewolucja „stworzyła” naród? Czym jest ten naród i dlaczego jest nam tak drogi? Czy jest on tworem ideologii, czy może idee, które z nim łączymy, są wynikiem jego rzeczywistej wielkiej wartości? Aby odpowiedzieć na te pytania, trzeba się wpierw zastanowić nad powodem i celem istnienia narodu. W moich rozważaniach na temat narodu będę posiłkował się cytatami z traktatu „o władzy” (De regimine principum) świętego Tomasza z Akwinu. Zacznijmy jednak od społeczeństwa.

Społeczeństwo w rozumieniu współczesnym – postrewolucyjnym, jest tylko zbiorem jednostek zorganizowanych w jakąś formę instytucjonalną, mającym na celu realizacje doraźnych potrzeb należących do niego ludzi. Społeczeństwo takie, jako że ma na celu tylko i wyłącznie zabezpieczanie fizycznych i psychologicznych potrzeb człowieka jest nietrwałe. Nietrwałość i niespójność takiego społeczeństwa wynika z faktu, że potrzeby i dążenia poszczególnych ludzi często ze sobą kolidują. Z powodu rezygnacji z odniesienia do wiary brak jest w takim społeczeństwie czynnika spajającego, który by mógł przezwyciężać dzielące ludzi różnice interesów, a którym jest wspólny dla wszystkich ludzi cel – zbawienie duszy. Zastanówmy się więc czym tak naprawdę, powinno być społeczeństwo i czy jest ono w ogóle człowiekowi do czegoś potrzebne? Na wstępie trzeba odpowiedzieć na podstawowe pytanie mianowicie, czy człowiek może żyć i realizować swoje cele samodzielnie, w oderwaniu od jakiejkolwiek zorganizowanej społeczności. Odpowiedź jest oczywista – nie może, człowiek jako istota myśląca i obdarzona mową jest z natury swojej stworzeniem społecznym, jego umiejętności przetrwania opierają się na wykorzystaniu rozumu i współpracy z innymi ludźmi.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Święty Tomasz tak o tym mówi: „…gdyby człowiek, tak jak liczne zwierzęta, żył w pojedynkę, nie potrzebowałby żadnego innego kierowania, lecz każdy sam dla siebie byłby królem, poddanym najwyższemu królowi – Bogu, jako że sam kierowałby sobą w swoich czynach, dzięki światłu rozumu danemu mu przez Boga. Otóż człowiek jest z natury stworzeniem społecznym i politycznym, żyjącym w gromadzie, bardziej nawet niż wszystkie zwierzęta. Wynika to z naturalnej konieczności. Zwierzętom bowiem natura przygotowuje pokarm, przyodziewa futrami, daje broń w postaci zębów, rogów, pazurów, a przynajmniej szybkość w uciekaniu. Człowiek zaś nie otrzymał od natury żadnej z tych rzeczy, lecz zamiast tego został obdarzony rozumem, aby mógł zapewnić sobie to wszystko pracą rąk. Ale jeden człowiek do tego nie wystarczy, gdyż nie zdoła on samodzielnie przejść przez życie. Jest więc dla niego czymś naturalnym, że żyje w licznej wspólnocie.” (De regimine principum I, 1)

Człowiek więc jako istota społeczna może dążyć do swoich celów jedynie w ramach pewnej społeczności. Jakie to są cele? Nie ulega wątpliwości, że celem każdego człowieka jest osiągnięcie szczęścia, jest ono bowiem ostatecznym kresem pragnień. Czy pragnienia te mogą jednak znaleźć swój kres w rzeczach doczesnych i materialnych? Nie, nie mogą, bowiem tylko takie dobro może uczynić ostatecznie szczęśliwym, po którego osiągnięciu nie pragniemy już nic więcej. Żadne dobro doczesne takie nie jest.

REKLAMA / Advertisement

“Kto bowiem posiada bogactwa, pragnie ich więcej; kto zażywa rozkoszy, chce więcej zażywać – i tak jest ze wszystkim. A jeśli ktoś nie szuka więcej, przecież pragnie, aby te trwały lub żeby na ich miejsce inne przyszły: nic bowiem trwałego nie ma wśród rzeczy ziemskich, nic więc ziemskiego nie może zaspokoić pragnienia. … Albowiem pragnienie każdej rzeczy zwraca się ku swojemu początkowi, który jest przyczyną istnienia. Otóż przyczyną ludzkiego umysłu jest nie co innego, tylko Bóg, który uczynił go na swój obraz. Zatem jeden tylko Bóg może zaspokoić pragnienie człowieka i uczynić go szczęśliwym.” (De regimine principum I, 8)

Ponieważ ostateczny cel człowieka, czyli Bóg, jest celem duchowym, człowiek dla jego realizacji potrzebuje społeczności o charakterze duchowym. Taką społecznością jest Kościół Katolicki, który ustanowiony przez Boga jako jedyny może do Boga doprowadzić. Wszystkie inne społeczności ludzkie mogą pośrednio prowadzić do zbawienia, tylko jeśli są oparte na tej doskonałej społeczności Boskiej.

„Ponieważ jednak celu, jakim jest nasycanie się Bogiem, nie osiągnie człowiek mocą ludzką, lecz Bożą, prowadzenie do tego celu ostatecznego nie jest zadaniem rządów ludzkich, lecz Bożych. Te rządy należą więc do tego Króla, który jest nie tylko Człowiekiem, lecz również Bogiem, mianowicie do Pana Jezusa Chrystusa, który czyni ludzi synami Bożymi i wprowadza ich do chwały niebieskiej.” (De regimine principum II, 3).

Ze względu jednak na to, że natura ludzka jest zarówno duchowa, jak i cielesna, potrzebne są jeszcze społeczności, które oprócz duchowych zabezpieczą także potrzeby cielesne człowieka.

„Do dobrego życia potrzebne są dwie rzeczy: pierwsza podstawowa, a jest nią działanie według cnoty (cnota bowiem jest tym, dzięki czemu ktoś dobrze żyje), i druga wtórna i jakby nadrzędna, mianowicie dostateczna ilość dóbr cielesnych, które są niezbędne do działania cnotliwego” (De regimine principum II, 4)

Pierwszą z tych społeczności jest rodzina. Jest to podstawowa komórka społeczna oparta na związku mężczyzny i kobiety, której głównym zadaniem jest spłodzenie i wychowanie potomstwa, a więc uczestnictwo w bożym dziele stworzenia. To w niej człowiek przychodzi na świat i to ona stwarza mu warunki odpowiednie do jego rozwoju na pierwszym etapie życia. Pojedyncza rodzina jest jednak samowystarczalna tylko w bardzo ograniczonym zakresie. Nie może, chociażby samodzielnie zapewnić sobie bezpieczeństwa. Bardzo ograniczona jest też ilość potrzebnej do życia i rozwoju wiedzy, jaką można zgromadzić i wykorzystać w obrębie jednej rodziny. Dlatego na przestrzeni pokoleń na całym świecie następował proces łączenia się rodzin w większe struktury społeczne – najpierw rodowe, potem plemienne, by w końcu osiągnąć najwyższą formę społeczności ludzkiej, czyli naród.

Naród jest to wspólnota pokoleń dążących do najwyższego celu, a związanych dobrami duchowymi. Aby powstał naród musi w tworzącej go wspólnocie wytworzyć się pewna więź oparta na przeświadczeniu, że w obrębie tej społeczności narodowej wszyscy jej członkowie mogą najlepiej zaspokajać potrzeby i spełniać swoje cele na każdej płaszczyźnie życia. Żeby ta więź była trwała, cele te jednak muszą przekraczać życie doczesne. Naród jest więc najwyższą wartością doczesną, ponieważ może on zabezpieczyć dla swoich członków wszystkie niezbędne środki do rozwoju, zarówno na płaszczyźnie cielesnej, jak i duchowej. Jednak żeby tak rzeczywiście było, musi on spełnić kilka warunków.

REKLAMA / Advertisement

Po pierwsze: jak już wspomnieliśmy społeczność ludzka, aby prowadzić do Boga musi oprzeć się na doskonałej Bożej społeczności, jaką jest Kościół Święty. Naród, który nie jest oparty na prawdziwej wierze, traci rację bytu, ponieważ nie umożliwia człowiekowi dążenia do realizacji jego najwyższego celu – zbawienia duszy. Dodatkowo tylko w oparciu o jedną i prawdziwą wiarę możliwe jest uzyskanie w narodzie jedności ducha, która jest warunkiem wewnętrznego pokoju. Pokój ten polega na tym, że wszyscy członkowie społeczności kierują się tymi samymi zasadami i dążą do tego samego celu.

„Otóż dobro i ocalenie społeczności polega na tym, aby zachować jej jedność, którą nazywamy pokojem. Jeśli zabraknie pokoju, przepadają korzyści życia społecznego, owszem, społeczność skłócona – sama dla siebie staje się ciężarem.” (De regimine principum I, 2)

Po drugie: naród z konieczności musi zawsze posiadać jakąś formę kierownictwa. Nie może bowiem istnieć żadne społeczeństwo bez władzy.

„Jeśli więc jest naturalne dla człowieka żyć w licznej gromadzie, wobec tego wszyscy potrzebują jakiegoś kierowania całością. Każdy bowiem z licznych ludzi zabiega o to, co jemu odpowiada; całość rozproszyłaby się więc na cząstki, gdyby zabrakło tego, do kogo należy troska o dobro całości. Podobnie jak ciało człowieka lub jakiegoś zwierzęcia uległoby rozpadowi, gdyby nie było w nim ogólnej siły przewodniej, zmierzającej ku dobru wspólnemu wszystkich członków. Mówi o tym Salomon: „Gdzie nie ma rządcy, naród się rozprasza.” (De regimine principum I, 1)

Po trzecie: żeby być społecznością w pełni samowystarczalną naród musi być zorganizowany politycznie w niepodległe państwo, bo tylko wtedy może sam decydować o własnym losie i bez przeszkód zapewniać swoim członkom dostęp do wszelkich dóbr materialnych i duchowych. Naród może co prawda istnieć bez własnego państwa, jest to jednak stan krytyczny, w którym istnienie narodu jest stale zagrożone, a wszyscy jego członkowie zdani są na łaskę i niełaskę zewnętrznych i wrogich sił. Dlatego każdy naród musi zawsze dążyć do posiadania własnego, silnego i niezależnego państwa.

„Skoro człowiek musi żyć w społeczności, jako że w pojedynkę nie potrafi zaradzić życiowym potrzebom, zatem tym doskonalsza jest społeczność, im bardziej samowystarczalna w zakresie potrzeb życiowych. Wprawdzie pojedyncza rodzina jest już jakoś życiowo samowystarczalna: w zakresie przygotowywania pokarmów, wychowania potomstwa itp.; wieś – w zakresie jakiegoś działu gospodarki; miasto natomiast, jako społeczność doskonała – w zakresie wszystkich potrzeb życiowych. Jeszcze bardziej kraj – ze względu na konieczność zwalczania nieprzyjaciół i wzajemnej przeciwko nim pomocy.” (De regimine principum I, 1)

Po czwarte: państwo to ma służyć narodowi w realizacji jego celów. Nie może więc państwo służyć prywatnym interesom własnej klasy politycznej. Nie może też służyć realizacji celów niezgodnych z interesem narodowym np. celów obcych państw, mniejszości narodowych czy religijnych, a także wszelkich organizacji pozarządowych o charakterze politycznym, gospodarczym, społecznym czy kulturowym o ile ich cele nie są tożsame z celami narodu, a zwłaszcza jeśli sprzeciwiają się one osiągnięciu ostatecznego celu przez członków narodu.

„Dlatego też i rządy nad wieloma mogą być słuszne lub niesłuszne. Ktoś jest kierowany słusznie, jeśli prowadzi się go do odpowiedniego celu, niesłusznie zaś – jeśli do celu nieodpowiedniego. … Toteż przez Ezechiela grozi Pan takim rządcom: „Biada pasterzom, którzy pasą samych siebie”, troszcząc się o własne korzyści, „czyż pasterze nie powinni paść trzody?” Tak więc pasterze winni zabiegać o dobro stada, zaś rządzący o dobro poddanej sobie społeczności.”(De regimine principum I, 1)

Po piąte: organizacja polityczna narodu musi być sprawiedliwa, a więc oparta na sprawiedliwym systemie gospodarczym i społecznym, którego zasady objaśnia społeczna nauka Kościoła. Nauka ta streszczona jest najlepiej w encyklikach papieża Leona XIII „Rerum novarum” i papieża Piusa XI „Quadragesimo anno”. Organizacja państwowa nie może też ingerować dowolnie w wewnętrzne życie rodziny, która co prawda nie może istnieć samodzielnie, powinna jednak zachowywać daleko idącą autonomie względem państwa w zakresie swego podstawowego zadania jakim jest wychowanie dzieci, a także w doborze środków i dróg do realizacji innych swoich celów o ile nie sprzeciwiają się one dobru publicznemu.

Idea narodowa, aby móc właściwie służyć ludziom musi opierać się na nauce Kościoła Katolickiego i zasadach cywilizacji łacińskiej. Tylko w tej cywilizacji możliwe jest bowiem harmonijne współdziałanie kościoła, państwa i rodziny przy jednoczesnym zachowaniu autonomii wszystkich tych instytucji w dziedzinach ich odpowiedzialności. Ponadto nacjonalizm bez oparcia na wierze Katolickiej skazany jest na zwyrodnienie, ponieważ naród tak jak wszystko na tym świecie, musi realizować pewien cel, dla którego został ustanowiony. Cel ten nie może jednak leżeć w samym narodzie, lecz musi go przekraczać. Jeśli człowiek będzie służył tylko samemu sobie, ulegnie deprawacji i zwracając całą swoją energię do zaspokajania swych popędów, upodobni się do zwierzęcia. To samo tyczy się narodu. Naród, który postawi sobie za cel tylko własną potęgę, zdradzi swoje powołanie. Droga ta prowadzić musi poprzez zbrodnie, aż do ostatecznego upadku. Przyczyną istnienia narodu nie jest bowiem posiadanie przez grupę ludzi wspólnego języka i kultury, ani też więzów krwi, czy wspólnej historii. Wszystkie te dobra są tylko pomocą dla ludzkiej natury, która ich potrzebuje, tak samo, jak potrzebuje dóbr materialnych. Przyczyną istnienia narodu jest konieczność realizacji wspólnego dla wszystkich jego członków celu. Jaki to cel? Po raz ostatni oddajmy głos świętemu Tomaszowi:

”Jeśli jednak człowiek żyje według cnoty, zwraca się ku celowi ostatecznemu, który polega na nasyceniu się Bogiem. Otóż cel ludzkiej społeczności powinien być ten sam, co cel jednego człowieka. Zatem celem ostatecznym społeczności nie jest życie według cnoty, ale osiągnięcie – dzięki cnotliwemu życiu – radowania się Bogiem.” (De regimine principum II, 3)

Bartosz Kwiatkowski

za: kierunki.info.pl

REKLAMA / Advertisement