REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Krzysztof Karoń nie ma racji. Krzysztof Bosak również

223

Polecam uwadze debatę „Zagrożenia płynące z ideologii nowej lewicy” pomiędzy Krzysztofem Karoniem i Krzysztofem Bosakiem, która miała miejsce w ubiegłym miesiącu we Wrocławiu. Spotkanie organizował Ruch Narodowy Wrocław i Klucz Pobudki – Strzelcy Wrocław.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Obaj panowie mają nie tylko dużą wiedzę w tematach w których się poruszają (ja w tych tematach nie mam nawet kilku procent wiedzy, którą posiada Karoń i Bosak), ale również formułują własne ciekawe wnioski. Jednak nie ze wszystkim o czym mówi Krzysztof Karoń i Krzysztof Bosak, można się zgodzić.

Wszyscy jesteśmy zaorani

REKLAMA / Advertisement

Krzysztof Karoń z uporem, podczas całej debaty, powtarzał, że wszyscy, łącznie z nim, są zaorani (przez marksizm, współczesną „kulturę”) i w zasadzie nic tu już nie można zrobić. Można jedynie pracować nad zmianą, ale z kolejnym, młodym pokoleniem. Taki był mniej więcej przekaz, chyba, że coś źle zrozumiałem z tego przesłania. Rodzi się tylko jedno pytanie: kto miałby pracować z tymi kolejnymi pokoleniami skoro „my” już jesteśmy zaorani, a więc nic już do przekazania nie mamy?

Coś takiego jak zaoranie, w przypadku człowieka obdarzonego wolną wolą, nie ma racji bytu. W każdej chwili człowiek może odwrócić się od złego, tak samo jak może odwrócić się również od dobrego. Przekonanie, że ideologie, współczesna kultura wpływają na nas w sposób nieodwracalny, że przesiąkamy nią do szpiku kości i nie jesteśmy w stanie się tego zła dobrze do końca rozpoznać i się mu przeciwstawić jest z gruntu fałszywe.

REKLAMA / Advertisement

Zacytujmy więc sobie „w tym temacie” Dietricha von Hilderbanda (wyróżnienia w tekście pochodzą ode mnie):

Historyczny fatalizm zapomina o wolnej woli człowieka. Łatwe wyobrażenia, że okresy historyczne mają intelektualną i psychologiczną spoistość i że w historii istnieje wewnętrzna logika, prowadzą do przekonania, że nie mamy na historię wpływu. Jakkolwiek pogląd ten, być może, zawiera wiele prawdy, gdy chodzi o rozwój technologiczny, nie ma on żadnego sensu w odniesieniu do ideologii i systemów politycznych. Wielu w Niemczech sądziło, że narodowy socjalizm jest czymś nieuniknionym, że nastanie on bez względu na to, czy ktoś tego chce, czy nie. Słyszymy dziś często twierdzenie analogiczne w związku z marksizmem lub jakąś formą kolektywizmu. (…)
Ten fatalistyczny stosunek do historii nie uwzględnia ludzkiej wolności woli, zdolności człowieka do zwycięskiego przeciwstawienia się trendowi, który wydaje się nieuchronny, nie uwzględnia także – co więcej – świadectwa samej historii. Jest to heglowska konstrukcja, która ponownie prowadzi do błędnego rozumienia kairos.

Pragniemy powtórzyć z naciskiem: w historii nie istnieje żadna zamknięta, jednolita epoka; nie istnieje żaden człowiek współczesny. I, co najważniejsze, człowiek zawsze pozostaje  ten sam w swej zasadniczej strukturze, w swym przeznaczeniu, w swych możliwościach, pragnieniach i w swych zagrożeniach moralnych; jest to prawdą pomimo wszelkich zmian, jakie zachodzą w zewnętrznych warunkach życia.
W metafizycznej i moralnej sytuacji człowieka była i jest nadal jedna tylko istotna zmiana historyczna: nadejście Chrystusa i zbawienie ludzkości oraz pojednanie z Bogiem przez śmierć Chrystusa na krzyżu.

Dietrich von Hildebrand „Koń trojański w mieście Boga”

Krzysztof Bosak również się myli

Jednym z wątków jakie poruszył Krzysztof Bosak podczas debaty, był wątek „marszu przez instytucje”. Lider Ruchu Narodowego podał kilka ciekawych przykładów, że powtarzanie schematu jaki zrealizowała „nowa lewica” w kwestii wspomnianego marszu nie ma żadnego sensu. W tej chwili bowiem jest taka mnogość różnego rodzaju instytucji do których prawica nie będzie miała dostępu (jak np. prywatne media). Ale również instytucje do których wchodzenie jest kompletnie bez sensu. Jako przykład, nieco żartobliwy, ale całkiem wydający się logiczny, Krzysztof Bosak podał pornografię. Skoro bowiem pornografia ma dzisiaj tak ogromny wpływ na współczesnego człowieka to czy w takim razie mamy, jako prawica, robić marsz przez instytucje, które zajmują się produkcją pornografii? Bosak stwierdził więc, że ten marsz, kiedy nie mamy wpływu na instytucje, jak np. TVN, nie ma specjalnie sensu. Czy rzeczywiście?

materiały wyborcze

materiały wyborcze

Gdyby było tak jak mówi Krzysztof Bosak to kolejne ekipy rządzące w Polsce nie robiłyby „skoku” na media publiczne, na edukację oraz cały szereg innych instytucji. I nie chodzi tutaj jedynie o wymiar polityczny, czyli zadbanie o to, żeby te media pracowały na rzecz organizacji politycznej, która jest aktualnie u władzy. Chodzi również o przekaz ideologiczny realizowany pośrednio i bezpośrednio.

A ten przekaz płynie np. z telewizji śniadaniowych. One kształtują opinie setek tysięcy osób, które oglądają te programy. Jeżeli więc odpuści się „marsz przez instytucje’ i odda się telewizje śniadaniowe w telewizji publicznej lewicy, to tam będzie szedł przekaz taki a nie inny. Czego przykład, który powinien jakoś trafić do Krzysztofa Bosaka, mieliśmy kilka lat temu, kiedy właśnie w telewizji śniadaniowej Michał Olszański w rozmowie z Katarzyną Szczuką zapraszał na kontrmanifestację Marszu Niepodległości. Ten sam dziennikarz potem paradował na tej kontrmanifestacji z tęczową flagą.

Już nie wspomnę o uczelniach wyższych, które przecież opanowane są w większości przez lewicę i to ona, w swoim duchu, kształci kolejne pokolenia, które myślą według tego co wyniosły ze studiów.

REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

A przecież również edukacja ma wpływ na etos pracy, na który tak zwracał uwagę w debacie Krzysztof Karoń. Ten etos, który według Karonia został utracony, czy też zaorany i ludzie nie potrafią pracować, wytwarzać, tworzyć, ale nauczeni są kraść, jak mówi Karoń o np. tych rodzajach „pracy” której celem jest naciąganie, oszukiwanie innych. Czyli generalnie chodzi o kradzenie dóbr wytworzonych przez innych, samemu nie tworząc żadnego dobra. Karoń podkreślił nawet, że obecnie ludzie nie potrafią pracować, tworzyć, bo się tego nie nauczyli. Ale czy przypadkiem nie jest to efekt właśnie edukacji, która wpadła w ręce tych, którzy nie rozumieli etosu pracy, nie rozumieli czym jest praca twórcza, jaki pożytek społeczny jest z takiej pracy? Czy nie likwidowano w III RP na potęgę szkół zawodowych?

Odstąpienie więc od „marszu przez instytucje”, co w jakiś sposób w moim przekonaniu zadeklarował Bosak, jest poddaniem się. Oddaniem bez walki pola lewicy, która może się z tego tylko cieszyć i orać kolejne pokolenia.

Jerzy Wasiukiewicz – rysownik satyryczny, dziennikarz, publicysta. Członek Zarządu Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Współzałożyciel i redaktor Dziennika Narodowego. Prezes stowarzyszenia Ruch Wolności.

REKLAMA / Advertisement