REKLAMA

Kompozytor muzyki do „Wyklętego”: Komponowanie muzyki do tego filmu wymagało wielu przemyśleń

382

Reklama

Szymon Szewczyk jest kompozytorem, ukończył Akademię Muzyczną w Łodzi. Swój pierwszy utwór stworzył w wieku 8 lat, na chińskim piórniku z wbudowaną gamą C-dur (Rare Vintage Mini Piano Electron Echo Pencil Case). Od tego czasu rozwijał swoje twórcze umiejetności pod okiem wielu pedagogów a także samodzielnie zdobywając wiedzę.

Jest autorem muzyki do filmów fabularnych (Wyklęty, Übergeil, Wigilia), wielu filmów krótkometrażowych, piosenek i muzyki koncertowej. Współpracuje z firmą Eurozone Music, gdzie wydał 3 autorskie albumy z muzyką produkcyjną. Utwory te można było usłyszeć w takich produkcjach TV jak: „Ojciec Mateusz”, „Rodzinka.pl”, „Nie ma jak Polska” i wielu innych. W swojej twórczości często łączy orkiestrę symfoniczną z subtelną elektroniką.

Jest laureatem następujących nagród i konkursów:
2018 – pierwsze miejsce w Montreal International Film Scoring Competition, 4th edition
2017 – Levi Award, za najlepszy soundtrack do filmu Śledztwo (reż. Ena Kielska) na Ca’ Foscari Short Film Festival w Wenecji
2017 – Special Jury Award za kompozycję i orkiestrację (HOFA Produktions & Song Contest, Karlsdorf)
2015 – wyróżnienie w Międzynarodowym Konkursie na piosenkę dziecięcą i młodzieżową (w ramach Międzynarodowego Festiwalu Piosenki i Tańca w Koninie)
2014 – zwycięzca Międzynarodowego Konkursu Kompozytorskiego „Sfogato” (w ramach V Międzynarodowego Festiwalu Muzyki i Sztuki „Sfogato” w Krakowie)

REKLAMA

REKLAMA

Dziennik Narodowy: Czy łatwo się Panu pisze muzykę do filmów historycznych?

Szymon Szewczyk: Tworzenie muzyki do filmów historycznych to zawsze ogromne wyzwanie dla kompozytora. Zwykle tematyka ta pozwala na wielobarwność muzyki, stosowanie wielu ciekawych rozwiązań. Jest miejsce na zdecydowane tematy muzyczne, budowanie nastroju czy też popis warsztatu kompozytorskiego w inspirujących scenach batalistycznych. Film „Wyklęty“ Konrada Łęckiego uważam pod tym względem za jeszcze bardziej złożony, ponieważ obok realiów historycznych położony jest bardzo silny nacisk na przeżycia głównego bohatera, jego osamotnienie. Zatem mamy tutaj również wątek psychologiczny. Komponowanie muzyki do „Wyklętego“ wymagało wielu przemyśleń i tak jak w przypadku każdego filmu historycznego, nie było to łatwe zadanie, ale dało mi ogromną satysfakcję oraz poczucie wdzięczności za możliwość uczestniczenia w tym projekcie.

DN: Jak to się stało, że Konrad Łęcki zaproponował Panu napisanie muzyki do filmu „Wyklęty”?

SzSz: Z Konradem poznaliśmy się w 2012 roku przy okazji pokazu innego filmu z moją muzyką – „Wigilia“ (reż. Rafał Szamburski). Muzyka ta bardzo mu się spodobała i zaprosił mnie do współpracy przy krótkometrażowym filmie „Pre Mortem“, opowiadającym o losach oficerów zamordowanych w Katyniu. Do pracy przy „Wyklętym“ wytypowanych zostało kilku kompozytorów, jednak w ostateczności Konrad zdecydował się na współpracę ze mną. Byłem bardzo mile zaskoczony telefonem od niego, porozmawialiśmy i tak się rozpoczęła się współpraca.

REKLAMA

DN: Jakie były Pana motywacje do rozpoczęcia współpracy przy filmie?

SzSz: Wiedziałem o planach wdrożenia filmu do kinowej dystrybucji na szeroką skalę. Tworzenie muzyki do wielkich kinowych produkcji zawsze było moim ogromnym marzeniem. Ponadto poczułem, że podczas pracy nad tą muzyką, mogę nie tylko sięgnąć po ciekawe środki wyrazu i pokazać swoje mocne strony jako kompozytor, ale również wiele nauczyć się o okresie w historii Polski, o którym wcześniej miałem blade pojęcie.

DN: Jak długo pisał Pan muzykę do „Wyklętego”? Jak to można porównać do pracy przy innych projektach?

SzSz: Przez ok. 2 miesiące, praktycznie każdego dnia od rana do wieczora komponowałem, orkiestrowałem i nagrywałem tą muzykę. Ale niektóre tematy stworzyłem już wcześniej, gdy otrzymałem pierwsze sceny z filmu. Na tamtym etapie nie była to tak intensywna praca, ponieważ ostateczna koncepcja montażowa filmu dopiero się klarowała. Każdy projekt z którym mam do czynienia zmusza do poszukiwań odpowiedniego języka dźwiękowego. Właśnie dlatego tak bardzo kocham tworzyć, wyobrażać sobie i słyszeć wewnętrznie muzykę do konkretnych obrazów. Ich różnorodność nie pozwala odczuć znużenia tą pracą.

REKLAMA

Oczywiście takie długie filmy jak „Wyklęty“ są najbardziej wyczerpujące, zwłaszcza gdy dodatkowo nagrywa się muzykę na bieżąco. Wtedy po jakimś czasie zaczynam czuć się przytłoczony danym nastrojem z którym muszę obcować. Jednak jest to przejściowy etap, z którym nauczyłem się sobie radzić, ponieważ zawsze przy takiej pracy mam silną motywację. „Wyklęty“ był dla mnie pod tym względem najtrudniejszym filmem oraz najbardziej rozbudowanym w moim dotychczasowym dorobku.

DN: Czy były jakieś szczególnie poruszające sceny w „Wyklętym”, do których szczególnie łatwo /trudno/ było tworzyć muzykę? A może po tylu projektach jest Pan uodporniony na wzruszenia?

Sz.Sz: To prawda, przez już ponad 10 lat pracy nad muzyką do bardzo różnorodnych projektów moja odporność na wzruszające czy drastyczne sceny zdecydowanie wzrosła. To jest trochę tak, wyobraź sobie: Jesteś na projekcji w kinie, na filmie przesyconym wzruszającymi lub brutalnymi scenami. Podczas projekcji odnalazłeś jednak ważne dla Ciebie przesłanie, czy jakikolwiek inny czynnik, który powoduje, że powracasz do filmu wiele razy i te emocjonalne sceny przestają wtedy stanowić dla Ciebie przeszkodę w odbiorze. Kiedy pracuję nad muzyką do filmu, oglądam sceny wiele razy. Te mocne czy poruszające oswajam i skupiam się już tylko na muzycznym przekazie. Kocham każdy powierzony mi projekt i to, że mogę przekazać tam cząstkę siebie.

W „Wyklętym“ paradoksalnie najwięcej czasu zajęły mi najmniej rozbudowane muzycznie sceny. Momenty gdy Lolo zmaga się z osamotnieniem są tak sugestywne same w sobie, wspaniale zrealizowane pod względem operatorskim i dźwiękowym, że muzyka musiała być tutaj niezwykle subtelna, ale jednak okazała się potrzebna. Długo zastanawiałem się nad doborem instrumentów i nad wykreowaniem odpowiedniego świata dźwięków, który jedynie podsyci ładunek emocjonalny a nie zagłuszy go. Uważam również, że muzyka jest genialnym elementem, który stanowi spoiwo filmu.

Czy każdy film tego wymaga? Myślę, że to rzecz gustu, ale osobiście lubię taką rolę muzyki i często stawiam jej również taki cel. W „Wyklętym“ ze względu na mniej typowy i bardzo ciekawy sposób montażu, było to nie lada wyzwaniem. Ten film cały przesycony jest tak silnymi emocjami, że na prawdę trudno znaleźć mi tutaj scenę, która najbardziej mnie poruszyła. Może to właśnie nie muzyka, ale cisza obecna w scenie gdy Jaskóła wymierza broń w plecy Bronki niosącej na rękach swoje dziecko, wywiera najsilniejszą emocję.

DN: Czy ma Pan czas na słuchanie muzyki filmowej? Czy ma Pan ulubionych twórców muzyki filmowej?

Sz.Sz: Bardzo rzadko słucham muzyki, gdy sam tworzę. Zwykle moja praca trwa od rana do wieczora i potem jestem już zwyczajnie zmęczony wszelkimi dźwiękami. Ale często pomiędzy projektami zdarzają się przerwy. W tym czasie poszukuję nowych możliwości współpracy oraz nadrabiam zaległości ze słuchania muzyki. Wtedy muszę „zaliczyć“ wszystkie najnowsze soundtracki. Słuchając, rozkładam muzykę na czynniki pierwsze, analizuję. Chyba nie potrafię jej słuchać jak osoba nie zajmująca się muzyką zawodowo.

Mam całe grono ulubionych twórców muzyki filmowej. Trafiające w serce tematy Alexandre Desplata, niesamowita wszechstroność stylistyczna Marka Ishama, towarzyszące mi od dzieciństwa soundtracki Jamesa Hornera… ta twórczość jest niezwykle inspirująca i kształcąca. Uwielbiam muzykę Wojciecha Kilara za mądrość i prostotę. Uwielbiam również odkrywać muzykę nieznanych mi wcześniej twórców. Na studiach na Akademii Muzycznej w Łodzi, podczas gdy większość grywała na fortepianie sonaty Haydna czy Mozarta, ja ćwiczyłem sonaty Franciszka Lessla, Franciszka Mireckiego i wielu innych wspaniałych, w tamtym czasie całkowicie zapomnianych polskich kompozytorów. Nasza historia muzyki jest niezwykle bogata w poruszające dzieła. A znajomość muzyki poważnej, oraz różnych stylów i technik kompozytorskich, stanowi jeden z najsolidniejszych fundamentów do tworzenia muzyki filmowej.

DN: Czy obok tworzenia muzyki do filmów, realizuje Pan jakieś inne projekty muzyczne?

SzSz: Mam w swoim dorobku wiele drobniejszych produkcji: piosenki dla dzieci, piosenki patriotyczne, muzykę współczesną, koncertową, muzykę do gier, reklam .Tworzę również muzykę produkcyjną na potrzeby mediów. Można było ją usłyszeć m.in w takich serialach i programach TV jak „Ojciec Mateusz“, „Rodzinka.pl“, „Nie ma jak Polska“ i wielu innych. Znajduje się ona obecnie na 3 albumach autorskich, wydanych przez Eurozone Music. Jednak moją największą pasją jest muzyka filmowa i w tym zakresie najbardziej chcę poszerzać swoje portfolio.

DN: Czy praca przy tym filmie, poszerzyła Pana wiedzę o tamtych dramatycznych czasach, kiedy garstka patriotów walczyła z sowietyzacją Polski ?

SzSz: Jak najbardziej. Zanim rozpocząłem pracę nad filmem, miałem znikome pojęcie o tym okresie w historii Polski. Cieszę się, że historia ta została zekranizowana i że miałem zaszczyt współpracować przy produkcji filmu.

DN: Dziękuję za rozmowę.

Z Szymonem Szewczykiem rozmawiał Rafał Skórniewski

Muzyka z „Wyklętego” ukazała się niedawno nakładem wytwórni Soliton, jest już dostępna w Empikach oraz innych sklepach:

Informacja na stronie wytwórni

Produkt na stronie Empik