REKLAMA / Advertisement

Reklama /Advertisement

Komenda: „W czasie przesłuchań krew lała się strumieniami”. Policjant zaprzecza.

713

Od końca maja we Wrocławiu łódzcy prokuratorzy przesłuchują świadków w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w postępowaniu przeciwko Tomaszowi Komendzie.

Pod ich lupą znalazło się m.in. trzech prokuratorów, w tym prokurator prowadzący śledztwo w Prokuraturze Rejonowej w Oławie, bezpośrednio po zabójstwie i zgwałceniu 15-latki, oraz policjanci.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

Przesłuchiwany właśnie jest Bogusław R. – policjant, którego Tomasz Komenda oskarża o wyjątkowy sadyzm.

– W czasie przesłuchań było ich dwóch: Zbigniew P. i Bogusław R. I to Bogusław był tym złym policjantem. Zaraz po tym, jak zamknęły się drzwi, siadł mi na nogach i zaczął bić mnie po całym ciele, aż krew lała się strumieniami – wspominał Komenda.

REKLAMA / Advertisement

Wczoraj w gmachu Sądu Rejonowym dla Wrocławia-Śródmieścia, gdzie toczy się sprawa przeciwko Bogusławowi R. o nieprawdziwe poświadczenie o niekaralności Iwonie K. – ubiegającej się o przyjęcie do służby w 2013 r. (grozi mu do trzech lat więzienia), reporterzy „Gazety Wyborczej” zapytali go o jego rolę w przesłuchaniach i katowaniu Komendy.

– Nigdy nikogo nie biłem. Nie prowadziłem tego przesłuchania. Nie jestem funkcjonariuszem, który prowadził takie czynności procesowe. Gdyby prawdą było to, co mówi Tomasz Komenda, pewnie byłbym przesłuchiwany przez odpowiednie służby, policję, prokuraturę. A takiego przesłuchania nie było – odpowiedział emerytowany już policjant.

Na korytarzu sądowym spotkali go również dziennikarze „Faktu”. Im jednak odmówił komentarza.

REKLAMA / Advertisement