REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Władysław Kwieciński: Geneza inkwizycji kościelnej

235

Inkwizycja nie cieszy się dobrą opinią. Słowo to wywołuje w nas wyobrażenie tortur, niesprawiedliwości okropnych, palonych męczenników postępu, palone biedne ofiary zabobonu, biedne nieszczęśliwe, Bogu ducha winne czarownice, palonych czcicieli diabła i ludzi nauki.

Ale najbardziej brutalnym wydaje się nam fakt zadawania cierpień fizycznych w imię wartości duchowych. Jest to coś zupełnie biegunowo przeciwnego naszej całej naturze, naszym pojęciom, naszemu poczuciu etyki. Nazywamy to barbarzyństwem w przeciwieństwie do stanu obecnego, który szczerze i bez wątpliwości uważamy za postępowy i dobry. I mamy z punktu widzenia ludzi, wrosłych głęboko w wiek XIX-ty, zupełną rację. Bo przecież nasze poglądy są inne; my przecież odwrotnie godzimy się z upokorzeniem i łamaniem dóbr duchowych dla względów materialnych.

Reklama / Advertisement

Względy materialne — oto konieczności, dla których można łamać dumę i myśl niezależną, kupcząc przekonaniami, można ostatecznie zmienić nawet religię; naturalnie, bezwątpienia, zawrzeć mniej odpowiednie więzy małżeńskie; znosić i tolerować rzeczy brzydkie i złe… To w życiu prywatnym. A w życiu publicznym, międzynarodowym, względy materialne i tylko względy materialne usprawiedliwiają i dają moralną sankcję np. wojnie. Nikt się przecież nie zgorszy, ani zdziwi wojnie najkrwawszej o rynki zbytu, o naftę, o żelazo, węgiel kamienny czy kopalnie złota, ale przecież potępia się wyprawy krzyżowe, wyprawę Sobieskiego pod Wiedeń.

Naiwni tylko gorszą się morderstwami, o ile są konieczne dla jakiejś „racji stanu”; na przykład zabójstwo Schleichera i towarzyszy. Naiwni tylko pamiętają bolszewikom wymordowanie z górą 3 milionów ludzi, przeważnie bez sądu; rozsądni, uważają że jednak Dnieprostroj, Kuznieck, traktory… O ile się te Dnieprostroje, traktory, Kuzniecki i 5-ciolatki udadzą, to może i tamto nie było złe… A więc z sądem ostatecznym czekamy na to, czy uda się, czy nie uda. Krótko mówiąc, materializm, który tkwi w nas bardzo głęboko, nie dopuszcza istnienia pierwiastku duchowego, a zatem istotnie w myśl tego materialistycznego nastawienia naszej psychiki — cierpienia i ofiary fizyczne dla fikcyjnego, nie istniejącego świata duchowego są nie potrzebne, są złem. Ale nie tylko tkwiący w nas materializm jest powodem mimowolnego przykrego odruchu, z którym wiąże się słowo „inkwizycja”. Wpływa na to jeszcze, że jesteśmy obezwładnieni narzuconym nam poglądem, jakoby nauka Chrystusa sprzeciwiała się wszelkiej walce fizycznej ze złem.

Jaskrawym wyrazicielem tego nowego, obezwładniającego poglądu na religię chrześcijańską był hr. Leon Tołstoj ze swą tezą o niesprzeciwianiu się złu, która przyczyniła się wybitnie do opanowania Rosji przez bolszewików. Teza ta pozwoliła bolszewikom rzucić hasło przeciwko karze śmierci, które rozbiło armię rosyjską.

REKLAMA

Reklama / Advertisement

Poglądom tym śmiało przeciwstawia się świat katolicki:

Myśl współczesna — pisze O. J. Woroniecki — zdeprawowana sentymentalizmem, indyferentyzmem i wypływającymi z nich hasłami tolerancji, nieraz chciała widzieć w chrześcijaństwie coś słodko-łzawego, paraliżującego wszelkie przejawy czynu w życiu ludzkim… gdy szło o wojnę, o karę śmierci, o inkwizycję dzikim pokoleniom, żyjącym w atmosferze, przesiąkniętej do dna egoistycznym humanitaryzmem, trudno było pojąć, że nie tylko nie stoją one w sprzeczności od zasad miłości chrześcijańskiej, ale nieraz mogą być nawet jej bezpośrednimi postulatami. „Mocne jest jako śmierć miłowanie” (Cant. 8. 6).

Lilby w swej książce „Chrześcijaństwo i współczesna cywilizacja” pisze:

– „od zarania historii chrześcijaństwa widzimy, jak wielkie znaczenie przywiązywano w społeczeństwie wiernych do praworządności ścisłej. N. p. Ś-ty Paweł w liście do ś-go Tytusa nakazuje, aby osoby, odstępujące od wiary, które po dwukrotnym upomnieniu trwają uparcie w błędach, były odrzucane z łona kościoła.”

To dążenie do zachowania prawowierności ścisłej, znalazło swój wyraz w późniejszym utworzeniu przy biskupach urzędów inkwizycyjnych, czysto duchownych, bez praw cywilnych. Gdy z biegiem czasu państwo pogańskie stało się chrześcijańskim, obywatele przyszli do wniosku, że obrona wiary jest niemniej ważna od obrony dóbr materialnych, a panujący, pragnąc swe rządy oprzeć na zwartości społeczności chrześcijańskiej, zaczęli traktować religię nie tylko jako środek do utrzymania moralności publicznej, ale i najsilniejszy węzeł jedności politycznej. Nazwę „inkwizycja” spotykamy po raz pierwszy w jednym z edyktów Teodozjusza I-go, w którym cesarz każe wyznaczyć specjalnych urzędników dla wykrywania i tępienia herezji manichejskiej. „Kto znieważa majestat Boski — obraża wszystkich” — mówi kodeks Teodozjusza z roku 438. Powstaniu państwowych, świeckich sądów inkwizycyjnych nie stało na przeszkodzie pojęcie swobody indywidualnej. To pojęcie, dające prawdziwą przewagę społeczeństwom nowożytnym nad społeczeństwami starożytnymi, wówczas nie istniało wcale.

Podstawę, na której opiera się swoboda indywidualna dał dopiero Grzegorz VII, ustanawiając rozdział pomiędzy dwoma porządkami: porządkiem materialnym i porządkiem duchowym. Tak więc od IV do XIII wieku dla wykorzenienia herezji służył aparat władzy świeckiej. Kary wyznaczano następujące: pozbawienie czci (infamia); pozbawienie godności i urzędów; konfiskata majątku; pozbawienie prawa spisywania testamentu i dziedziczenia; chłosta; kara śmierci. N. p. w początkach XI wieku w Orleanie wykryto wyznawców Manicheusza: skazano ich na spalenie. Dopiero w końcu XII-go wieku dotychczasowa obrona jedności wiary i fundamentów, na których opierały się społeczeństwa Zachodniej Europy, okazała się niedostateczna. Jak świadczą niektórzy historycy nie było w historii większej rewolucji niż działalności sekt XII i XIII wieku. Sekty arrondystów, wodejczyków, katarów i albigensów nie ograniczały się już do herezji w tajemnicach wiary, ale uderzały w najczulsze miejsca: rozbijały rodzinę i moralność, wprowadzały wspólną własność, nie uznawały przysięgi, która była podstawą ustroju feudalnego. Sekciarze plądrowali kraj, palili kościoły, gwałcili kobiety, deptali hostię, odrzucali obrzędy.

W kościele budzi się czujność. Zwołany przez papieża Lucjana III (1184) zjazd w Weronie wzywa do walki z heretykami, do oddawania heretyków władzom świeckim, do usuwania heretyków z urzędów. W tymże prawie czasie (1195) Alfons II król Aragoński rozkazał wypędzić z kraju wszystkich heretyków głównie Neomanichejczyków. Wszystkie te zarządzenia okazały się jednak nie dostateczne: W Orrieto sekciarze zamordowali namiestnika papieskiego. W r. 1199 sprzyjający heretykom i żydom hr. Tuluzy Rajmund VI burzy kościoły i klasztory. W roku 1200 herezja zjawia się w Besancon. W r. 1201 w Paryżu. Herezja zagraża już nie tylko Langwedocji, ale Francji, Niemcom i Włochom. Jednakże opór świata katolickiego rośnie z żywiołową siłą. W roku 1206 odbywa się zjazd biskupów w Castelneau. Wszyscy biadają na niepowodzenia, z jakimi od 25 lat spotykają się w Langwedocji. Biskup Diego de Azewedo, przybyły ze św. Dominikiem, daje rady: „Przyszliście nawracać heretyków, a macie liczny i wystawny orszak, wiele koni, szat i innych rzeczy… Nie tak to, bracia moi, nie tak należy się do tego zabrać. Ludzi, przywiązujących wartość, jedynie do przykładów, nie da się nawrócić samą siłą wymowy… Zastąpcie udaną świętość prawdziwą cnotą…”

Za radą biskupa Diego i św. Dominika idą wszyscy. Rozpoczynają się misje przeciwko Katarom: misjonarze zatrzymują przy sobie tylko książki, potrzebne do studium i dysputy, podróżują pieszo, skazując się na dobrowolne ubóstwo. 17. XI. 1207 r. Innocenty III stara się nakłonić do akcji przeciwko heretykom Filipa II, króla Francji; dość bezskutecznie narazie, gdyż zarówno król, jak i szereg dostojników i książąt, są pod wpływami heretyków. Dopiero po zamordowaniu 15. I. 1208 r. przez Albigensów, inspirowanych prawdopodobnie przez hr. Tuluzy, legata papieskiego Piotra Castelneau z Citeux — Inocenty III zorganizował krucjatę przeciwko heretykom, a przede wszystkim przeciwko popierającemu heretyków i Żydów hr. Tuluzy, Rajmundowi VI. Od kwietnia 1208 roku do czerwca 1209 wszyscy przygotowują się do krucjaty; wrzenie ogólne było ogromne. A równocześnie w Carcassonie, zamieszkałym przez Katarów, rozwija swą działalność św. Dominik. Na pytanie, dlaczego to miasto tak wyróżnia, odpowiada: „Bo tam znajduję samych przeciwników”.

W roku 1209 pięćdziesiąt tysięcy krzyżowców zdobywa pod dowództwem hr. Szymona z Montfort Montpellier i Beziers, stolice Rajmunda Rogera, popierającego Albigensów i Żydów. Rajmund VI z Tuluzy musiał publicznie przyznać, że popełniał zbrodnie, popierając heretyków i powierzając Żydom urzędy publiczne. Równocześnie Europie zagraża nowe niebezpieczeństwo: król Maurów Mohammed Alnazir z półmilionową armią, w której sama gwardia liczyła 50.000 postanawia wzorem Hannibala, przez Pireneje i Alpy uderzyć na Rzym. Krzyżowcy pod dowództwem Arnolda Almarica, b. opata z Citeux, arcybiskupa z Nawarry, 16. VII. 1212 r. wstrzymuje najazd prawie u podnóża Pirenejów w Los Navos de Toloza i ratują Hiszpanię i Europę.

W roku 1215-ym został zwołany XII Sobór powszechny, a IV Sobór Laterański, przy udziale 412 biskupów i 800 opatów. Sobór ten między innymi postanowił:

1) heretyków oddawać władzy świeckiej.

2) dobra ich konfiskować,

3) osoby, podejrzane o herezję, wykląć na rok i w ten sposób zabronić styczności z wiernymi,

4) królowie winni złożyć przysięgę, że będą bronili wiary i wypędzą heretyków ze swych krajów,

5) żydom nakazuje się we wszystkich krajach i po wsze wieki nosić łatkę kolorową na piersiach i plecach

Nieco później Fryderyk II dekretem z roku 1224 nadaje prawa cywilne sądom inkwizycji. To samo czyni we Francji św. Ludwik.

Dekret Fryderyka II ustanawia: 1) uznani przez Kościół za heretyków i wydani władzom świeckim będą karani stosownie do wysokości występku,

2) jeżeli znajdą się heretycy w jakiejś części cesarstwa, to inkwizytorowie i gorliwi katolicy mogą wzywać sędziów do ich aresztowania do czasu, aż osądzeni przez Kościół będą oddani władzom świeckim,

3) ci, którzy utrzymywać lub protegować będą heretyków, ulegną tej samej karze,

4) gdy zbrodnia przeciwko Majestatowi Boskiemu wyższa jest od zbrodni przeciwko majestatowi ludzkiemu… to (nawet) dzieci heretyka do drugiego pokolenia uznane będą za niezdolne do pełnienia urzędów publicznych i używania zaszczytów.

W listopadzie roku 1229 Synod w Tuluzie nadaje istniejącej już inkwizycji biskupiej późniejszą jej organizację, a w roku 1232 Grzegorz IX wydaje ostrą bullę przeciwko heretykom i zamienia inkwizycję biskupią w trybunał stały przy pomocy Dominikanów, a częściowo Franciszkanów.

Władysław Kwieciński

za: „Nowy Ład : miesięcznik polityczny”, nr 10/1936

Reklama / Advertisement

Dziennik Narodowy poleca