REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Gąsiorek: Recenzja płyty Karata NM „Orzeł i Syrenka”

311

Przyznam, że przed przesłuchaniem płyty „Orzeł i Syrenka” nie byłam obeznana z twórczością tego artysty – można powiedzieć, że to moje pierwsze spotkanie z Karatem NM. Szybko jednak nadrobiłam zaległości i przesłuchałam utwory także z pierwszej płyty Karata – „Polsko-Warszawski”.

O raperze

Co do samego Pawła Michalika warto przedstawić go w kilku słowach.

Oczywiście pochodzi z Warszawy, a dokładniej z Targówka i Bródna. Swoją przygodę z tworzeniem muzyki rozpoczął już w wieku 15 lat, jednak ważnym wydarzeniem na jego muzycznej drodze było związanie się z Grupą Napalm. Z tą legendarną ekipą, uznaną za mistrza undergroundowego przekazu, Karat wydał dwie płyty. Krążki nie miały jednak oficjalnej dystrybucji. Poza tym raper brał udział w wielu gościnnych występach, a w 2014 roku ukazał się jego album „Polsko-Warszawski”. Muzyka na płycie określana jest ulicznym, starowarszawskim stylem z patriotycznymi treściami.

Prywatnie Paweł współpracuje z kilkoma fundacjami, pomaga dzieciom – zachęcając je do treningów i aktywności sportowej. Sam o sobie mówi, że nawrócenie stało się kluczowym momentem w jego życiu. Teraz stara się swoim zachowaniem działać w myśl hasła „Bóg Honor i Ojczyzna”.

ParkerShop.pl: Zestawy Parker Urban już od 199 zł

Płyta „Orzeł i Syrenka”

Płyta składa się z 22 utworów w bardzo ciekawych aranżacjach, warto również zwrócić uwagę na jej aspekt wizualny. Okładka została zaprojektowana przez Adriannę Popiel, a logo „ORZEŁ I SYRENKA„ przygotowała Agnieszka Sancewicz. Oglądając to wydanie zwróciłam uwagę również na liczne podziękowania, jakie autor zamieszcza na swojej płycie. Sporo osób pracowało i wspierało Karata w wydaniu tej płyty, która powstawała przez trzy lata.

Jeśli się zastanawiacie, czy udało się stworzyć coś interesującego – od razu śpieszę z odpowiedzą. Oczywiście wszelkie moje uwagi są subiektywne, ale może na tyle Was zainspirują, że będziecie chcieli sami sprawdzić, czy mam rację.

O tym, że raper pochodzi z Warszawy wiadomo już od pierwszego utworu „O moich korzeniach” i nie chodzi mi tylko o warstwę słowną, ale przede wszystkim o klimat muzyczny, jaki udało się stworzyć Karatowi z Joe Kopytko, Wojciechem Rucińskim i zmarłym już ś.p. Krzysztofem Kwiatkowskim. Mimo słuchania płyty w Bielsku-Białej, skąd do Warszawy jest kawałek drogi, można przenieś się na warszawskie ulice i poczuć magię tego miasta. Można sobie wyobrażać tych młodych łobuziaków, którzy rozrabiają na gwarnych warszawskich uliczkach. Utwór rozbudza wyobraźnię, a tekst potwierdza nam nasze obrazy. Sam Karat wydaje się przedstawić swoją historię – chłopca z kaszkietem, który zmaga się z trudną rzeczywistością, ale jednocześnie jest przekonany, że musi walczyć o swoje lepsze jutro, które na pewno nadejdzie.

„Warszawska mowa” jest bardzo interesująca w warstwie leksykalnej. Karat odnosi się do słów i żargonu, z jakim miał do czynienia na ulicach Warszawy. To kolejna ciekawa podróż w historię.

REKLAMA

Reklama / Advertisement

W połowie płyty raper zmienia nieco tematykę, ale nadal utrzymuje ciekawy styl i atmosferę krążka. Pojawiają się tematy patriotyczne i historyczne. Jest mowa o UB i męczennikach stolicy. Co warte odnotowania teksty nie są płytkie i oklepane, nie ma w nich hiperboli i nadmiernego patosu. Jest raczej podziw i wdzięczność dla bohaterów, którzy walczyli o miasto i kraj – tak ważny dla Pawła.

„Deus Vult” to piękny utwór, który może pomóc zrozumieć, co autorowi dało powrócenie do wiary i jak ważna jest w jego obecnym życiu.

W dalszej części posłuchamy jeszcze o Kresach i problemie z repatriantami, a także o Wielkiej Polsce. Karat odniósł się również do tzw. Ciemnogrodu, który w jego interpretacji jest pozytywnym określeniem.

Ta płyta w całości jest po prostu bardzo klimatyczna. Na pewno jest to zasługa połączenia ulicznego rapu z pięknem instrumentów, jakie zostały wykorzystane w piosenkach. Możemy usłyszeć skrzypce, gitarę, bas, perkusje, a nawet mandolinę i harfę. Dawno nikt nie zrobił czegoś tak interesującego w muzyce rapowej.

W albumie pojawia się również sporo gości takich jak Lukasyno czy Pono. A także znanych nam wszystkim – Basti, Sova czy Wuema Enceha. Dzięki temu utwory są bardzo zróżnicowane.

Jeśli do tej pory, tak jak mnie, nie udało Wam się natknąć na twórczość Karata naprawdę zachęcam do nadrobienia. Ostatnio mam wrażenie, że nasza scena patriotyczna zarówno rapowa, jak i rockowa wskoczyła na wyższy poziom. Ważne jest, żebyśmy tych naszych artystów wspierali, dlatego poniżej zamieszczam linki, dzięki którym będziecie mogli zakupić najnowsze płyty.

Adrianna Gąsiorek

orzel-syrenka.pl

propatriae.pl/karat-nm-orzel-i-syrenka

za: kierunki.info.pl

Reklama / Advertisement

Dziennik Narodowy poleca