REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Fundacja Bertelsmanna ocenia demokrację w Polsce. Dr Brzeski ujawnia nazistowskie korzenie tej firmy …

456

W ostatnich dniach opublikowany został raport Fundacji Bertelsmanna, który pokazuje, że Polska spadła o 29 miejsc w rankingu demokracji i zajmuje 37. miejsce na 41 ocenianych krajów, niewiele przed Węgrami. Dr Rafał Brzeski – specjalista ds. wojny informacyjnej mówi, że owo zestawienie to prymitywna propaganda i przywołuje nazistowskie korzenie tej firmy.

– Według niemieckiego sposobu myślenia wyniszczająca, niewolnicza praca czyni człowieka wolnym. Arbeit macht frei – prawda? Troska fundacji staje się zrozumiała, jeśli weźmie się pod uwagę korzenie koncernu Bertelsmann SE & Co.KgaA – mówi dr Rafał Brzeski w rozmowie z portalem wPolityce.pl o „trosce” niemieckiej fundacji o Polskę.

REKLAMA

Reklama / Advertisement

Dr Brzeski przywołuje rozkwit wydawnictwa Bertelsmanna przypadający na okres III Rzeszy i przypomina, że dzięki kontraktom na dostarczanie propagandowej literatury koncern osiągnął tak oszałamiający sukces:

– W przeciwieństwie do zapewnień o kreciej robocie przeciwko Hitlerowi i III Rzeszy, które można znaleźć w materiałach korporacyjnych, wydawnictwo ma silnie brunatną przeszłość. Rozkwitało w trakcie II wojny światowej dzięki publikacjom antysemickim i nachalnie propagującym narodowy socjalizm w wydaniu NSDAP. Dzięki kontraktom rządowym, w ciągu kilku lat od przejęcia władzy przez Hitlera, rodzinna firma Bertelsmann Verlag przekształciła się w potężny koncern. W czasie wojny spółka akcyjna Bertelsmann AG była największym dostawcą literatury dla Wermachtu. Dostarczyła 19 milionów egzemplarzy książek i broszur propagandowych „o treściach skrajnie uwłaczających Żydom oraz innym nacjom”. Tak oceniała w swym raporcie specjalna Niezależna Komisja Historyczna, która w latach 90. badała powiązanie koncernu Bertelsmanna z nazizmem. Komisja ustaliła również, że wprawdzie na terenie Niemiec koncern nie korzystał z pracy niewolniczej, ale w polskich drukarniach przejętych w okupowanym Wilnie pracowali Żydzi zagonieni z lokalnego ghetta i podobnie było w okupowanej Rydze – ujawnia.

Odnosząc się do znaczących zmian w niemieckim rankingu i faktu, że za czasów rządów PO-PSL i premiera Donalda Tuska, Polska zajmowała w nim wysokie pozycje, dr Rafał Brzeski mówi, że wcale się temu nie dziwi:

– No tak, ale administracja Tuska była spolegliwa. Dzięki niej Rzesza Niemiecka, która według orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w Karlsruhe nadal istnieje, mogła robić w Polsce kokosowe interesy. Dojną krowę się głaszcze, a nie chłoszcze – dodaje.

Reklama / Advertisement

za: wPolityce.pl

Reklama / Advertisement

Dziennik Narodowy poleca