Reklama

Franczak: Sezon na leszcze, geologiczne leszcze trwa…

382

Reklama

Wszystkie rdzenie geologiczne w jednym miejscu, w Centralnym Magazynie Rdzeni Wiertniczych Państwowego Instytutu Geologicznego, super pomysł na wsparcie polityki surowcowej i to zgodnie ze światowymi trendami. Nowe miejsca pracy, pobudzenie rynku lokalnego, rozwój infrastruktury – samorządowcy się cieszą. Ale wszystko do czasu… Niestety wszystko stanęło pod wielkim znakiem zapytania. W tle jedna decyzja Głównego Geologa Kraju i w błoto wyrzucono ponad MILION ZŁOTYCH z kieszeni podatników. Sezon na leszcze trwa w najlepsze …

Kilka dni temu znajomi, wiedząc że interesuję się sprawami związanymi z geologią, podrzucają mi artykuł sprzed roku zamieszczony w Przeglądzie Kolskim. Początkowo go ignoruję, bo co to za temat, ale szybko uzmysławiam sobie, że przecież to jeden z elementów układanki z afery geologicznej jaka od kilku miesięcy zaprząta mi głowę. Stwierdzam, że warto zobaczyć miejsce, w którym miało powstać centrum wiedzy o podziemnym świecie Polski. Wsiadam w swój malutki pojazd i szybko przejeżdżam przez puste w sobotni poranek ulice Konina. Po chwili jestem już na drodze do Kłodawy. Po półgodzinnej jeździe stwierdzam, że czas na kawę. Wpadam do mojego ulubionego hotelu Mazurek w Kole. Tu zawsze można liczyć na energetyczne espresso. Po półtorej godziny jazdy, mijając Kłodawę, trafiam do małej wioski Leszcze. Na pierwszy rzut oka wioska jak wiele innych w Wielkopolsce, nic szczególnego. Jestem w centralnym punkcie Polski, ok. 30 km od autostrady A2 i 35 km od autostrady A1. Zatrzymuję się przy białej zadbanej kapliczce i rozglądam się w około. Wydaje się, że poza przejażdżką i obcowaniem z pięknym wielkopolskim krajobrazem niewiele tu uzyskam. W okolicy kilka domów i po horyzont pola … Jeden papieros dla zebrania myśli i skręcam w prawo, ale po kilkuset metrach wszelkie zabudowania się kończą. Gdzie ta wielomilionowa inwestycja ?!!! Może pomyliłam miejsce. Wracam do domu!!! Po drodze przykuwa jednak moją uwagę kamienny mur i park, który gdzieś umknął poprzednio. W środku pałacyk. Brama zamknięta a wjazd jest z drugiej strony. Podjeżdżam, aby się bliżej przyjrzeć … Okazuje się, że tu leży klucz do afery geologicznej, ale zacznijmy od początku.

Reklama

Początkowo, jak wielu niezorientowanych w temacie geologicznym czytelników sprawa magazynu próbek wiertniczych wydawała mi się kompletnie marginalna, szczególnie że miał on powstać gdzieś na polskiej wsi. Zagłębiając się jednak dokładniej w temat z każdym kolejnym materiałem do jakiego docierałam okazywało się, że jest wręcz przeciwnie. Centralny Magazyn Rdzeni Wiertniczych Państwowego Instytutu Geologicznego, bo tak brzmi pełna oficjalna nazwa, miał być sercem polskiej geologii. Dlaczego? W magazynie należącym do Państwowego Instytutu Geologicznego zbierane są próbki z wierceń geologicznych, czyli każdy przedsiębiorca mający koncesję lub pozwolenie na wykonanie wiercenia musi w magazynie zdeponować rdzeń wiertniczy. Jest to praktyka stosowana we wszystkich krajach o rozwiniętej wiedzy geologicznej. Rdzeń wiertniczy (źród. wikipedia.org) to „wycinek skały w kształcie słupka cylindrycznego uzyskany na skutek przewiercania warstw skalnych za pomocą świdra rdzeniowego. Uzyskiwany jest w otworach wiertniczych, podczas procesów badawczych geologii w celu poznania budowy geologicznej badanego obszaru”. Tu dochodzimy do meritum sprawy, jest to niemy świadek tego co znajduje się pod ziemią. Na szczęście geolodzy znają wiele metod pozwalających na badać rdzenie i na tej podstawie poszukiwać surowce. Tak między innymi odkryto polską miedź, węgiel czy siarkę. Ktoś mógłby zapytać, ale po co to magazynować można przejrzeć i wyrzucić? I to byłby wielki błąd i jeszcze większa strata informacji o tym co kryje ziemia. Technologie badań rdzeni rozwijają się prawie jak medycyna. Złoża mają ogromną wartość dla gospodarki. Czasami warto wrócić do próbek sprzed kilkunastu lub kilkudziesięciu lat, aby stosując nowoczesne metody np. skanowanie spróbować ponownie przeanalizować uzyskane wyniki i dokonać nowej interpretacji. Może to wpłynąć na odkrycie złóż wartych miliardy, dlatego czasami warto ponownie przebadać rdzenie wydobyte przed laty. Większość krajów rozwiniętych ma swoje magazyny wyposażone w nowoczesne laboratoria badawcze, a dostęp do informacji geologicznej jest pieczołowicie chroniony. Magazyny w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Norwegii wręcz nie odbiegają technologicznie od tych obsługujących paczki Amazona.

W Leszczach koło Kłodawy od lat znajduje się też stary magazyn rdzeni. Postawionych jest kilka baraków, a w nich gromadzone są pudełka ze skałami. Obok znajduje się zabytkowy dworek należący także do Państwowego Instytutu Geologicznego, gdzie naukowcy mają bazę noclegową oraz miejsce na seminaria naukowe. Dworek wybudowany w 1876 r. przez rodzinę Więckowskich ma też swoja ciekawą historię. W tym miejscu w dniu 7 września 1939 roku mieścił się sztab armii „Poznań”, dowodzonej przez gen. Kutrzebę, który wysłał meldunek do naczelnego sztabu armii, co upamiętnia specjalna tablica. Tyle historii, bo teraźniejszość jest równie ciekawa. Ze względu na centralne położenie niedaleko węzła autostradowego kilka lat temu powstała koncepcja zlokalizowania w Leszczach Centralnego Magazynu Rdzeni Wiertniczych, wzorem innych wysoko rozwiniętych państw zachodnich. Obecnie Państwowy Instytut Geologiczny posiada kilka magazynów rdzeni rozrzuconych po całej Polsce, co nastręcza wiele problemów logistycznych i generuje koszty. Centralizacja zakładała likwidację pozostałych magazynów (niektóre znajdują się w opłakanym stanie – cenne próbki niszczeją na deszczu), a próbki byłyby przeniesione do nowego magazynu wysokiego składowania w Leszczach. Tak więc idea magazynu centralnego miała swoje podwójne uzasadnienie. PIG zakupił nową działkę przylegającą do parku. Rozpoczęto prace projektowe, a wcześniej uzgodniono uwarunkowania z lokalnymi władzami samorządowymi, które były bardzo zainteresowane tą inwestycją, gdyż stwarzała ona szanse rozwoju dla lokalnej społeczności. Dokonano uzgodnień i zmian w dokumentach i aktach prawa miejscowego, w planie zagospodarowania przestrzennego, przygotowano plany wzmocnienia infrastruktury drogowej, zakład energetyczny zbudował przyłącze i … Wszystko szło w dobrym kierunku. Miał powstać nowoczesny magazyn z zapleczem laboratoryjnym, wyłoniona w przetargu firma projektowa opracowała koncepcje architektoniczną i w efekcie w 2016 r. ogłoszono przetarg na prace budowlane do którego zgłosiły się firmy wykonawcze. Wydawało się, że w 2018 r. Polska uzyska nowoczesny magazyn na światowym poziomie, a zabytkowy dwór będzie tętnił życiem i gościł badaczy nie tylko z naszego kraju. Planowano, że w magazynie znajdzie się miejsce na ok. 1 milion rdzeni, przywiezionych tu z całej Polski. Przy obecnej intensywności wierceń pojemność magazynu dawała perspektywę … na kolejnych 20 lat składowania.

Wszyscy zainteresowani już widzieli oczami wyobraźni, jak Główny Geolog Kraju tuż przed wyborami samorządowymi otwiera w blasku fleszów nowoczesny magazyn. Lokalna społeczność zyskuje miejsca pracy, a naukowcy nowoczesne laboratorium badawcze. Miały się sprawdzić słowa piosenki „Tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco”. Sukces dla wszystkich. Wszystko szło w dobrą stronę, ale nic bardziej mylnego. Dziś stojąc przy bielonej kapliczce ciągle widzę ściernisko. Dlaczego się tak stało?

Tu bardzo istotna jest relacja z Rady Geologicznej w Ministerstwie Środowiska sprzed ponad roku. Jednym z tematów była właśnie opisywana powyżej inwestycja. Ku zdziwieniu zebranych wiceminister Mariusz Jędrysek argumentował, że nie ma sensu lokalizowanie Centralnego Magazynu Rdzeni Geologicznych w Leszczach, gdyż „działka jest krzywa, a mieszkańcy znajdującego się obok gospodarstwa mogą protestować”. Pytał też członków Rady „czy ktoś z Państwa chciałby zamieszkać na takiej krzywej nieruchomości?” Padły kolejne absurdalne argumenty dotyczące braku w pobliżu lotniska … Jak się okazuje nie miało znaczenia, że z kieszeni podatnika zainwestowano już milion złotych. To nie był argument.

Reklama

Pozornie kuriozalna sytuacja, ale kilka dni później sprawa miała ciąg dalszy i minister wydaje polecenie Narodowemu Funduszowi Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na wstrzymanie finansowania inwestycji. Ciekawe co stało i nadal, jak się okazuje, stoi u podstaw takiej decyzji, bo chyba nie „krzywa działka”? Sytuacja jest kuriozalna, a pytania się mnożą. Komisja ministerialna nie znajduje nieprawidłowości, a mimo to inwestycja zostaje wstrzymana. Jedną decyzją w błoto zostają wyrzucone ogromne pieniądze podatników, gdyż PIG zainwestował już w prace przygotowawcze ponad milion złotych. Pozostają też zobowiązania wobec samorządów, zakładu energetycznego i inne. Wszystkie te wydatki idą w stratę Instytutu.

Stoję na polu, patrzę na lekko przyprószoną śniegiem ziemię, gdzie miał powstać magazyn i zastanawiam się gdzie tu sens? Dobrze poinformowani mówią, że nic nie dzieje się bez przyczyny a pozornie bezsensowne działania mają swoje uzasadnienie, nawet jeśli na początku ich nie widać.

Reklama

Jak mówi przysłowie ,wszystkie drogi geologiczne prowadzą dzisiaj do … Wrocławia, co opisywałam w poprzednim artykule (Kurier Wnet 03/2018). Okazuje się, że w jednej z wypowiedzi Główny Geolog Kraju (w niektórych kręgach nazywany Głównym Geologiem Atlantyku i Pacyfiku – Gazeta Obywatelska Kornela Morawieckiego nr 161) argumentował, że magazyn rdzeni powinien znajdować się tam, gdzie są największe zasoby złóż kopalin w Polsce !!! Czyli gdzie? Na Dolnym Śląsku. Może i racja, ale co na to powiedzą przedstawiciele PGNiG mający koncesję gazową na Pomorzu. Nawet jeżeli by pominąć względy lokalizacyjne to czy przenoszenie ważnej dla polskiej gospodarki inwestycji na swój obszar wyborczy uzasadnia wyrzucenie w błoto miliona złotych z naszych podarków i narażenie na straty instytucji publicznej przez siebie nadzorowanej? Ilu ofiarom wojny w Syrii rząd Polski mógłby pomóc za tą kwotę wyrzuconą lekką ręką?

Oczywiście życie nie znosi próżni, gdy samorządowcy z Kłodawy piszą listy protestacyjne do Ministerstwa Środowiska i zastanawiają się jak wytłumaczyć przed wyborami ludziom brak tej kluczowej inwestycji. Samorządowcy z Kłodawy postawieni zostali w dwuznacznej sytuacji, gdyż powstało podejrzenie, że ta inwestycja to był fejk, żeby tylko wyłudzić pieniądze na poprawę infrastruktury w rejonie. W tym czasie Państwowy Instytut Geologiczny na polecenie Głównego Geologa przymierza się do kupna działki w centrum Wrocławia. Może tam w przyszłości powstanie magazyn rdzeni? Szkopuł w tym, że działka może i tania, ale podobno zanieczyszczona i ogromne pieniądze trzeba będzie wydać na rekultywację. Ale co tam, stać nas.

Jednocześnie z ust aktualnego dyrektora PIG Pana Nowackiego, który jak sam przyznaje nie orientuje się w geologii, słyszymy w wywiadzie z red. Skowrońskim oburzenie na bezpodstawny atak w zamieszczonym w poprzednim Kurierze Wnet artykule. Tylko nikt nie podaje rzeczowych argumentów dotyczących potencjalnych przekłamań. Może po przeczytaniu tego tekstu, opisującego tylko jeden z fragmentów geologicznych puzzli, które może wkrótce złożą się w pełny obraz, Pan Nowacki zastanowi się jak nierozliczony przez PIG milion złotych wpływa na wyraźnie coraz gorszą kondycję zarządzanej przez niego instytucji państwowej. Podobno już trwają podchody jak sprzedać zabytkowy dworek, a i za uzbrojoną działkę coś wpadnie do mieszka i rachunek będzie się zgadzał, a sprawy Leszcz nie będzie.

Proszę się zastanowić czy opisane wydarzenia nie noszą znamion korupcji politycznej i wykorzystywania stanowiska ministerialnego do zupełnie innych celów niż misja urzędnika państwowego? Ja się na tym nie znam, ale są mądrzejsi od zwykłej redaktorki, których proszę o opinię. Może się mylę, ale wydaje mi się, że mamy w pełni sezon na leszcze, … geologiczne leszcze. Trzeba jednak pamiętać, że tak jak w filmie nie zawsze jest happy end.

Danuta Franczak