Francuski burmistrz: Problemem gett nie jest dyskryminacja, tylko islam

307

Francuski rząd uruchamia drugi plan wart 50 miliardów euro na koszt białego francuskiego podatnika, aby zmierzyć się z „dyskryminacją i deprawacją”, której doświadczają ludzie w biednych obszarach podmiejskich. Jeden z poprzednich planów (40 miliardów euro) wprowadził francuski polityk Jean-Louis Borloo w 2004 roku pod rządami Jacquesa Chiraca.

W opublikowanym w Internecie filmie Robert Ménard – burmistrz Béziers (Lagwedocja, południowa Francja) oskarża rząd i media o ślepotę na temat problemów religijnych na francuskich przedmieściach. Dziś ulice wyglądają co prawda porządniej, ale nic więcej. Nic się nie zmieniło, w rzeczywistości jest jeszcze gorzej. W nowym planie nie wspomina się o religijnych aspektach problemu.

Zauważył, że nawet gdy „trudna dzielnica” w jego mieście otrzymała 130 milionów euro na nowy projekt mieszkaniowy, sytuacja się nie poprawiła.

– Nigdy nie było tam takiego getta i apartheidu, jak teraz! – przekonuje Menard. – Problemem w tych dzielnicach jest islam.

Menard chociaż nie jest członkiem Frontu Narodowego, od czterech lat jest przez tę partię popierany. Zasłynął w maju 2015 r., gdy będąc już włodarzem miasta złamał prawo, rejestrując religię uczniów w swoim mieście i ujawniając, że 64,9% było muzułmanami, na podstawie imion i nazwisk. We wrześniu tegoż roku odwiedził obóz dla uchodźców, aby poinformować ich, że nie są mile widziani we Francji, a dwa miesiące później oświadczył, że w Béziers nie zostaną otwarte już żadne restauracje z kebabami.