REKLAMA

REKLAMA

Dr Kurek: Żaden zbrodniarz żydowski nie został ukarany za zbrodnie na Żydach [WIDEO]

580

– Jak chcecie państwo się dowiedzieć jak wyglądał udział Żydów w mordowaniu Żydów to wystarczy tomik poezji Icchaka Kacenelsona – mówiła w rozmowie z Marcinem Rolą z wRealu24.pl, dr Ewa Kurek.

Dr Kurek przypomina, że poeta napominał żydowskich policjantów, ale ostatecznie ci policjanci zaprowadzili na Umschlagplatz jego żonę i dzieci, a on sam juz dobrowolnie dołączył do nich i „poszedł na śmierć”.

Dr Kurek dodała przy tym, że Żydzi, którzy tak chętnie ścigają po cąłym świecie różnych zbrodniarzy wojennych odpowiedzialnych za śmierć Żydów „sami dla siebie ustalili prawo, które obowiązuje do dziś w Izraelu, które mówi, że jeśli przed sądem stanie taki żydowski zbrodniarz, któremu udowodniono, że zabił, zamordował iluś tam Żydów, a on powie, że albo zrobił to, żeby ratować inną część Źydów, albo zrobił to, żeby ratować swoje własne życie to z sądu wychodził wolny”.

REKLAMA

REKLAMA

– Mamy rok 2018, żaden zbrodniarz żydowski nie został ukarany za zbrodnie na Żydach – podsumowała dr Kurek. I dodała, że jeśli do tego dodać 150 tys. Żydów w mundurach niemieckich, którzy przyczyniali się również do mordowania Polaków, to jako Polacy w ogóle nie musimy się przed nikim kajać, tylko trzeba rzucić światu źródła, jak wyraziła się dr Kurek.

Fragment poematu „O mój bólu” Icchaka Kacenelsona (zamordowanego w Oświęcimiu 1 maja 1944 roku

Jam jest ten, który to widział, który przyglądał się z bliska,
Jak dzieci, żony i mężów, i starców mych siwogłowych
Niby kamienie i szczapy na wozy oprawca ciskał
I bił bez cienia litości, lżył nieludzkimi słowy.

Patrzyłem na to zza okna, widziałem morderców bandy –
O, Boże, widziałem bijących i bitych, co na śmierć idą…
I ręce załamywałem ze wstydu… wstydu i hańby –
Rękoma Żydów zadano śmierć Żydom – bezbronnym Żydom!

Zdrajcy, co w lśniących cholewach biegli po pustej ulicy
Jak ze swastyką na czapkach – z tarczą Dawida, szli wściekli
Z gębą, co słowa im obce kaleczy, butni i dzicy,
Co nas zrzucali ze schodów, którzy nas z domów wywlekli.

REKLAMA

Co wyrywali drzwi z futryn, gwałtem wdzierali się, łotrzy,
Z pałką wzniesioną do ciosu – do domów przejętych trwogą.
Bili nas, gnali starców, pędzili naszych najmłodszych
Gdzieś na struchlałe ulice. I prosto w twarz pluli Bogu.

Odnajdywali nas w szafach i wyciągali spod łóżek,
I klęli: „Ruszać, do diabła, na umschlag, tam miejsce wasze!”
Wszystkich nas z mieszkań wywlekli, potem szperali w nich dłużej,
By wziąć ostatnie ubranie, kawałek chleba i kaszę.

A na ulicy – oszaleć! Popatrz i ścierpnij, bo oto
Martwa ulica, a jednym krzykiem się stała i grozą –
Od krańca po kraniec pusta, a pełna, jak nigdy dotąd –
Wozy! I od rozpaczy, od krzyku ciężko jest wozom…

W nich Żydzi! Włosy rwą z głowy i załamują ręce.
Niektórzy milczą – ich cisza jeszcze głośniejszym jest krzykiem.
Patrzą… Ich wzrok… Czy to jawa? Może zły sen i nic więcej?
Przy nich żydowska policja – zbiry okrutne i dzikie!

REKLAMA

A z boku – Niemiec z uśmiechem lekkim spogląda na nich,
Niemiec przystanął z daleka i patrzy – on się nie wtrąca,
On moim Żydom zadaje śmierć żydowskimi rękami!