REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Daciuk : Planowanie: „Cosmopolis” – Nowa utopia lewicy

378

Tak długo, jak istniały miasta, ludzie próbowali zdefiniować idealną koncepcję jego budowy. O ile początkowo miasta były kreowane pod pewną funkcję, o tyle w pewnym momencie doszły do głosu grupy nacisku, w tym ideologów, socjalistów czy feministek. Grupy te próbowały wprowadzać swoje wzorce na rozwój miasta, a następnie jego społeczności. Koncepcja „Cosmopolis” (wielkich miast multikulturowych) powstawała przynajmniej od lat 60-tych. Małymi kroczkami poszczególne elementy były wprowadzane do praw i umysłów zachodnich społeczeństw. Było tak aż do 1997 roku, wtedy ukazała się książka przez wielu planistów uważana za wytyczne na przyszłość. Napisała ją dr Leonie Sandercock – planistka oraz wykładowca w Vancouver w Kanadzie. Książka nazywała się, co nie może być zaskoczeniem – „W Kierunku Cosmopolis – Planowanie dla Mulitkulturowych Miast” („Towards Cosmopolis – Planning for Multicultural Cities”).

Obecnie na zachodzie jednym z najważniejszych kontekstów planowania jest sytuacja społeczna. Duża część podręczników uniwersyteckich jest poświęcona zaletom multikulturalizmu, sprawiedliwości społecznej oraz tak zwanej przez lewicę równości. Piszę tak zwanej, gdyż de facto prowadzi ona do promowania jednych, a dyskryminowania drugich (patrz poprawność polityczna). Wspomniana wyżej dr Sandercock mówi wprost, że najważniejszym celem planisty jest obecnie implementacja tych zjawisk do nowoczesnych miast. Stawia to zresztą na równi z ochroną środowiska, kolejną kwestią, na którą ugrupowania na lewo są wprost uczulone. Powyższe standardy wpływają na politykę rządową w UK, dotyczącą obecności różnych kultur na tym samym terytorium. Można powiedzieć, że jest to w pełni świadoma kreacja społeczeństwa multikulturowego, zarówno socjalnie, jak i politycznie. W tym momencie każde większe miasto w Europie jest przykładem tego projektu inżynierii społecznej. Ostatnio odwiedzając Warszawę, zauważyłem coraz więcej śniadych twarzy na ulicach. Dzięki narzędziom takim, jak drenaż mózgów, imigracja, pojęcie sprawiedliwości społecznej, w zasiłkach dla imigrantów tworzone są „Cosmopolis” w miejsce dotychczas homogenicznych miast. Zjawisko to całkowicie odmienia dzisiejsze miasta. Taki pluralizm jest obecnie typowy dla teorii socjalistycznych w drugiej połowie XX wieku oraz obala poprzedni paradygmat – Miasto Racjonalne.

REKLAMA

REKLAMA / Advertisement

W podobnym tonie wypowiada się kolejny autorytet w świecie planowania – Susan Fainstein (MIT, Harvard). Stworzyła ona lewicową teorię moralną – „sprawiedliwe miasta”. Zastąpiła nadużywane od czasów Marksa słowo „równość” słowem „sprawiedliwość” – aby odebrać możliwość protestu wszystkim, którzy zostaną poszkodowani w imię większego dobra (czytaj „cosmopolis”). W dużym skrócie twierdzi ona, że w procesach kształtowania miast władze nie mogą promować grup które już na starcie są w lepszej sytuacji. Niby wszystko wygląda utopijnie, w praktyce chodzi o promowanie ludności napływowej. No bo jak miasto może być sprawiedliwe, skoro obecni mieszkańcy mają już więcej niż imigranci. Wobec tego należy przyznać przywileje większe tym drugim, aby mogli dogonić autochtonów. Przykłady z Polski: 500+ dla każdego imigranta, zasiłki dla uchodźców lub Romów wyższe niż dla Polaków. Kolejnym priorytetem w utopijnym mieście jest promowanie tzw. ukrytych głosów (z ang. Hidden Voices). Chodzi o to, aby wszelkie mniejszości etniczne (np. nielegalni imigranci), seksualne (całe lobby LGBT), religijne (z naciskiem na biednych muzułmanów) miały takie samo prawo głosu, jak rodowici mieszkańcy. I wedle demokratycznego modelu sprawiedliwych miast mniejszość dziesięciu muzułmanów w dzielnicy ma mieć prawo głosu równe setce rodowitych mieszkańców (wszystkich, którzy nigdy nie spotkali się z pojęciem „dyskryminacja pozytywna” zachęcam do samokształcenia w tym kierunku). Takie podejście zapewnia mniejszościom zaskakująco duży wpływ na wszystkie aspekty życia w krajach zachodnich. Nawet, mimo że w większości z nich takich wyznawców Allaha jest raptem kilka czy kilkanaście procent. Chciałbym również zauważyć, że to jest jeden z powodów, dla których skupiają się głównie w dużych miastach. Parcie na tworzenie multikulturalnych metropolii stwarza im idealne warunki, podczas gdy w mniejszych miastach nadal przeważa ludność biała. Niedługo może się to zmienić, większość ośrodków dla nielegalnych imigrantów powstaje w miastach które mają mniejszy odsetek ludności napływowej (np. Niemcy, Włochy).

Takie utopijne myślenie jest typowe chyba dla wszystkich lewicowych, ideologicznych ruchów. W czasach nowożytnych było już wiele prób i koncepcji na miasto idealne. Zaczynając od prób Howarda z miastem-ogrodem, przez Kartę Ateńską pod przywództwem Le Corbusier’a, a obecnie na „Cosmopolis” Nowej Lewicy kończąc. W ogóle początków planowania upatruje się w poglądach Karola Marksa i jego wizji poprawy warunków robotników przemysłowych. Różnica pomiędzy pierwszą połową XX wieku tzn. modernizmem a drugą – postmodernizmem jest taka, że na początku planista był raczej technicznym ekspertem projektującym miasta funkcjonalne. Promowany był utylitaryzm, racjonalizm i homogeniczny punkt widzenia. Obecnie jest to raczej adwokat i polityk promujący pluralizm społeczny, liberalizm i heterogeniczny punkt myślenia. Komponenty ideologiczne zawsze były obecne w planowaniu. To jak rozwijają się miasta, jest odbiciem nurtu myślowego w danym czasie.

REKLAMA / Advertisement

Nie da się obecnie nie zauważyć wpływu Nowej Lewicy oraz wartości, które promuje od lat 50 i 60, tzn. mniej więcej wtedy, gdy zachód zaczął się staczać równią pochyłą. Zwłaszcza multikulturalizmu, liberalizmu itp. Czas pokaże, jak odporne okażą się miasta na ten rodzaj inżynierii społecznej, chociaż już dzisiaj słychać, że Malmo w Szwecji upada. Miejmy tylko nadzieję, że osoby w magistratach odpowiedzialne za planowanie miast (za czasów studiów na UMCS słyszałem o ankiecie wśród pracowników tych działów w miastach: większość nie ma stosownego wykształcenia – nepotyzm górą!!!) wrócą po rozum do głowy i odwrócą się w stronę rodaków, a nie nachodźców. Warszawa, Poznań czy Gdańsk są jeszcze nasze i miejmy nadzieję, że tak zostanie. I na koniec smaczek. Cytat mojego wykładowcy w chwili szczerości, podczas konsultacji sam na sam: „Bo widzisz Lucas, tutaj, na zachodzie, wszyscy planiści są lewicowi. Więc trzeba być ostrożnym z opiniami, każdy kto wypowiada się w tonie prawicowym lub zaprzecza istniejącym koncepcjom jest traktowany albo jako wariat, albo w najlepszym razie jako niedouczony”.

Łukasz Daciuk

REKLAMA / Advertisement

Bibliografia:

Boyer Christine (1983), Dreaming the Rational City, Cambridge, Mass: MIT Pess,
Sandercock Leonie (1999) – A Portrait of Postmodern Planning: Anti-Hero and/or Passionate Pilgrim? – PLAN CANADA; vol.39, p. 12-15
Kalaga Wojciech (ed.) (2004) – Dilemmas of Multiculturality – Cracow
Sandercock Leonie (1997) – Towards Cosmopolis: Planning for Multicultural Cities – John Wiley & Sons Fainstein Susan (2010) – The Just City – Cornell University Press
Beauregard Robert (1989) – Between Modernity and Postmodernity: The Ambiguous Position of US Planning
Foley Donald (1960) – British town planning: One ideology or three? – The British Journal of Sociology vol. 11(3): p.211–231
Fagence Michael (1983) – Ideological fundamentalism in town planning – An exploratory appraisal – The Environmentalist vol. 3(1): p.17–27.

materiały wyborcze

materiały wyborcze

REKLAMA / Advertisement