REKLAMA / Advertisement

Reklama / Advertisement

Berlin płacić nie zamierza. Niemiecki minister gospodarki o reparacjach i Nord Stream 2.

710

Peter Altmaier minister gospodarki i energetyki Niemiec w rozmowie z „Faktem” powtórzył narrację forsowaną przez Berlin od ponad roku, kiedy temat reparacji wojennych stał się głośny. Jego zdaniem, sprawa jest zamknięta. Minister rządu Angeli Merkel bronił również projektu Nord Stream 2 oraz decyzji swojej szefowej, która w 2015 roku wpuściła do Niemiec, łamiąc prawo europejskie ponad milion islamskich imigrantów.

– Stanowisko rządu federalnego jest jasne: temat ten pod względem prawnym i politycznym jest dla nas zamknięty. Lecz rząd federalny jest świadomy swojej odpowiedzialności historycznej za straszne zbrodnie popełnione w Polsce przez nazistowskie Niemcy i tę odpowiedzialność bierze na siebie. Jeszcze ważniejsze jest to, że od dziesięcioleci po obydwu stronach istnieje gęsta sieć organizacji i ludzi, którzy pracują na rzecz pojednania, a tym samym pracują na rzecz wspólnej przyszłości. Czynią to z sukcesem – nigdy bowiem Polaków i Niemców nie łączyły bardziej przyjazne i ścisłe więzy niż dziś – stwierdził Altmaier.

Członek rządu kanclerz Merkel uważa również, że sankcje na Rosję i projekt Nordstream 2 to dwie różne sprawy. Jego zdaniem sprowadzanie błękitnego paliwa z Rosji jest korzystne dla Unii Europejskiej.

REKLAMA

Reklama / Advertisement

– Unia Europejska potępia sprzeczną z prawem międzynarodowym aneksję Krymu i dlatego nałożyła sankcje na Rosję. Niemcy ich skrupulatnie przestrzegają. Dostawy gazu oraz znajdujące się w fazie budowy projekty rurociągów nie są nimi objęte. Trzeba też mieć na uwadze, że w następnych latach zużycie gazu w Europie nadal będzie rosło, a jednocześnie wydobycie gazu zacznie spadać. Jako alternatywa w grę wchodzi oczywiście skroplony gaz ziemny m.in. z USA, który jednak jest znacznie droższy od gazu ziemnego, który płynie do nas gazociągami. Projekt ten służy więc interesom UE i dlatego go popieramy – powiedział.

Peter Altmaier stanął również w obronie szaleńczej polityki swojej szefowej – kanclerz Angeli Merkel, która w 2015 roku sprowadziła do Niemiec ponad milion islamskich imigrantów. Minister stwierdził, że również dzisiaj wsparłby szefową rządu w Berlinie w podjęciu takiej decyzji.

– Nie, nie był to błąd. Kryzysowa sytuacja we wrześniu 2015 r. nie była przecież rezultatem zamierzonej „polityki wobec uchodźców”. Staliśmy wówczas w obliczu humanitarnej katastrofy i nie mogliśmy bezczynnie przyglądać się, jak ludzie toną w Morzu Śródziemnym lub grzęzną na Bałkanach Zachodnich. Celem kanclerz było znalezienie ogólnoeuropejskiego rozwiązania. Ja sam popierałem ją w tym z całych sił i dzisiaj postąpiłbym tak samo – dodał.

ParkerShop.pl: Zestawy Parker Urban już od 199 zł

za: fakt.pl

Reklama / Advertisement

Dziennik Narodowy poleca