Reklama

Bator: NSZ – to oni mieli rację

195

Reklama

Gdy mówi się o żołnierzach podziemia niepodległościowego najczęściej przypomina się ich brawurowe akcje zbrojne i niezłomną postawę w czasie brutalnych śledztw. Jednak, aby rzeczywiście zrozumieć, o co wtedy toczyła się walka, należy poznać program i idee organizacji, do których należeli. 1 marca jest dobrą okazją, aby to przypomnieć.

Nacjonaliści, co zrozumiałe, powinni się odwoływać przede wszystkim do dziedzictwa podziemia narodowego. Narodowe Siły Zbrojne wsławiły się bowiem nie tylko bohaterstwem na polach bitew, ale także zaprezentowały zdecydowanie najbardziej realną koncepcję polityczną. Niestety tego zmysłu dyplomatyczno-strategicznego zabrakło wówczas oficjalnym czynnikom rządowym.

Reklama

Od samego początku II wojny światowej narodowcy podjęli walkę z okupantem. 14 października 1939 r. grupa członków przedwojennego Obozu Narodowo-Radykalnego z tzw. „Grupy Szańca” utworzyła Organizację Wojskową Związek Jaszczurczy. Środowisko sanacyjne nie miało wtedy bowiem większego poparcia w społeczeństwie, gdyż było obwiniane za doprowadzenie do wojny. Pisał o tym w swoich wspomnieniach jeden z założycieli ZJ Władysław Marcinkowski: „Brak zaufania do władz sanacyjnych i do czynników kierujących wojskiem, szczególnie po okazaniu się braku przygotowań do wojny, zniechęcał do wiązania się z organizacją wojskową tworzoną przez te czynniki”. Z tego powodu założona 27 września 1939 r. Służba Zwycięstwu Polski została już po kilku tygodniach przemianowana przez gen. Władysława Sikorskiego na Związek Walki Zbrojnej.

Środowiska narodowe, chociaż akceptowały rząd Rzeczypospolitej na uchodźstwie, to jednak nie uznawały prawa do wyłącznego reprezentowania polskich interesów przez żadną organizację. Różniły się także z władzami emigracyjnymi wizją walki o niepodległość. Przede wszystkim Narodowe Siły Zbrojne traktowały III Rzeszę i Związek Sowiecki jako równorzędnych wrogów. Ich dowódcy byli przeciwni jakimkolwiek porozumieniom z Sowietami, szczególnie w końcowym okresie wojny, kiedy klęska Niemiec była nieunikniona. Czynniki oficjalne natomiast liczyły na wsparcie ZSRS w walce z III Rzeszą. Służył temu, chociażby układ Sikorski – Majski zawarty w lipcu 1941 r., który zakładał m.in. stworzenie polskich formacji u boku Armii Czerwonej. Wspólne akcje z partyzantką komunistyczną podporządkowaną rządowi moskiewskiemu podejmowała też Armia Krajowa. Tak było m.in. w czasie bitew na Porytowym Wzgórzu, pod Wojsławicami i o Skalbmierz. Oddziały narodowe zwalczały natomiast siły komunistyczne w Polsce podejmując walkę z oddziałami Gwardii Ludowej i Armii Ludowej. Bezsens opierania się na sowieckich gwarancjach objawił się w czasie powstania warszawskiego. Zryw przeciwko zmierzającym już wtedy do klęski Niemcom kosztował życie 200 tys. osób. Nie nadeszła wtedy spodziewana pomoc oddziałów Armii Czerwonej czekającej na przedpolach Warszawy. Środowiska narodowe od początku sprzeciwiały się wybuchowi powstania. Ich umiejętność przewidywania potwierdziła się w październiku 1944 r. Przedstawiona polityka wobec ZSRS nie pomogła ani przywódcom Polskiego Państwa Podziemnego, ani żołnierzom AK. Ci pierwsi stracili życie po tzw. procesie szesnastu w Moskwie. Wielu zaś z partyzantów było represjonowanych i mordowanych przez nową komunistyczną władzę. Umiejętność trafnego przewidywania kierownictwo NSZ pokazało w przypadku Brygady Świętokrzyskiej. Jednostka ta przez większość czasu swego funkcjonowania nie podejmowała walki z Niemcami, których klęska była przesądzona. Dokonała natomiast bezprecedensowego w dziejach Polski wyczynu, jakim było wykorzystanie wroga do realizacji własnych celów bez żadnej korzyści dla niego. Mowa o przemarszu przez niemieckie pozycje w celu uniknięcia losu ofiar Armii Czerwonej i połączenia się z amerykańską armią w Czechach.

Innym ważnym punktem programu NSZ świadczącym o mądrości politycznej ich dowództwa była koncepcja granicy zachodniej. Jak pisał po latach żołnierz Brygady Świętokrzyskiej Stanisław Jaworski „Korwin”: „Pierwszą koncepcją było głębokie przekonanie, że oto zdarza się szansa raz na 1000 lat, szansa, którą można i trzeba wygrać teraz, bo jest widoczna i uchwytna. Szansą tą była dziejowa okazja ustalenia granicy na Odrze i Nysie.” Idea ta była rozwijana w środowiskach narodowych jeszcze przed I wojną światową i w międzywojniu. Do celów NSZ należało także włączenie do Polski Prus Wschodnich i powrót do granicy wschodniej sprzed 1939 r. W czasie okupacji służyły temu Inspektorat Ziem Zachodnich, Komisariat Cywilny i praca wywiadowcza. To właśnie wywiad był szczególnym atutem narodowców. Siatka agentów pokryła tereny zajęte przez Niemców, jak i samą III Rzeszę. Działalność sił narodowych przyniosła skutek. Choć na II wojnie światowej wiele straciła, to jednak udało się utworzyć granicę zachodnią zgodną z wizją NSZ. Pokazuje to zmysł polityczny i umiejętność przewidywania ideologów podziemia narodowego.

Przy okazji 1 marca (i nie tylko) należy uznać niewątpliwe bohaterstwo żołnierzy AK i ich poświęcenie w walce o niepodległość. Trzeba jednak stwierdzić, że w wielu przypadkach dowództwo tej formacji wydawało błędne decyzje kosztujące życie tysięcy Polaków, głównie tych, którzy najbardziej przyczynili się do starań o wolną Polskę. Trzeba podkreślić, że w czasie II wojny światowej tylko podziemie narodowe miało rację, co do sposobu walki z okupantem i kierunków polskiej polityki. Tym bardziej że w dobie obecnej zmysł dyplomatyczny i umiejętność trafnego podejmowania decyzji to coś, co powinno nas inspirować bardziej niż efektowne akcje zbrojne.

Reklama

Filip Bator
———–
Działacz ONR, dziennikarz z wykształcenia i zamiłowania

Reklama

za: kierunki.info.pl