REKLAMA / Advertisement

REKLAMA / Advertisement

Abp Józef Teodorowicz: Święty Paweł – Apostoł Narodów cz. IV

67

I przesuwają się wówczas nam przed oczyma w Listach Pawłowych porównania, to ze starożytnych wyścigów, to z biegów w zawody, to ze zwycięstw i nagród. Starożytne wyścigi, tak wstrętne każdemu żydowi, on, dawny faryzeusz, wcieli w swoje kazanie, ażeby wyobraźnię poganina, ujętą tym, co jej jest tak swojskie, prowadzić na wyżyny Chrystusowej prawdy. Nie zawaha się on nawet sięgnąć po zwrot popularny u Rzymian, a przystosowany do Cezarów: Soter — zbawca, — ażeby wydrzeć pogaństwu jego własne, magiczne słowo i przenieść je na Chrystusa. On to każąc na Areopagu ateńskim, opowiadanie swe osnuje na kolorycie filozofii stoickiej; on się ośmieli nawet wskazać na ołtarz pogański, wystawiony Bogu nieznajomemu, i mówi o nim, aby stąd wyprowadzić pojęcie jedynego Boga; on po trzykroć będzie przerywał swoją mowę, ażeby przetykać ją i wplatać cytaty pogańskich pisarzy; czyni to raz gdy przemawia do Ateńczyków, potem po raz drugi w piśmie do nawróconych Koryntian, a w końcu w poufnym swym liście do Tytusa. I któż to nie widzi, jak dla wszystkich stał on się wszystkim, byle umysły i serca podbić Chrystusowi.

* * *

REKLAMA / Advertisement

Patrzaj, Młodzieży! — Oto Twój wzór i przykład. Ty dziś wyciągasz swe ramiona i otwierasz swoje serca dla płomiennej idei apostolstwa. Niechże Ci świta taki ideał, jaki masz naszkicowany w życiu Apostoła; niechże on nosi na sobie podwójne oblicze: twarde, nieustępliwe i groźne tam, gdzie idzie o zasady, — a pełne uśmiechu miłości tam, gdzie masz burzyć w umysłach przeszkody i zawady, zamykające im drogę do Chrystusa. Gdzie jest sprawa zasad w grze, tam niechaj brzmi w uszach Twoich twarde i silne słowo Pawłowe i jego nakaz: „Nie ciągnijcie jednego jarzma z niewiernymi; albowiem co wspólnego sprawiedliwości z nieprawością? Albo, co za umowa Chrystusa z Belialem? ”

Wsłuchaj się też i w strofy poezji naszej, Młodzieży, a obaczysz jak z niej bije echo tych potężnych słów Pawłowych, gdy-’ poeta woła: „Kto chce iskier z czarta kuźni, by pozyskać czarta moc, — ten świat spycha w gorszą noc, ten mądrości większej bluźni”. (Krasiński). ‚ Posłuszeństwo tym wskazaniom Pawłowym do nieustępliwości, które są wyrazem jego życiowej zasady, ochroni Cię, Młodzieży Kochana w przyszłości, w Twoim życiu publicznym, jak osobistym, od wielu złudzeń i zawodów. Ty idąc za wzorem Pawłowym, już nie będziesz potrzebowała dopiero po zawodach i rozczarowaniach leczyć się z ran, zadanych Twej duszy przez niebezpieczne sojusze i złe kompromisy. Wierzaj mi, — mówię z długoletniej mojej obserwacji, — kompromisy wszelkie z radykalizmem smutny mają dla wyznawców Chrystusa epilog. Bo zamiast uchrześcijanienia w tej spójni radykalizmu przez synów światłości, dzieje się odwrotnie: chrystianizm idzie w niewolę i służbę złych prądów i sam się radykalizuje.

Zanim jeszcze przyjdzie otrzeźwiające doświadczenie, Ty je już uprzedzisz, pouczona przykładem i nauką Pawłową; Ona Cię uchroni przed niebezpieczeństwami fałszywych ideałów, jak i wszelkiego zgubnego radykalizmu. Bądź więc, Młodzieży droga, na przemian jednym i drugim: nieporuszoną i wiotką; nieustępliwą i dostosowującą się do wszystkich. * * * Jeśli z takim naciskiem nakłaniam Cię, Młodzieży, do nieodchylania się od zasady Chrystusowej, to niemniej pragnę, ażebyś wnikała więcej, a więcej w przestronność duszy Pawłowej. Naśladuj ją! — i stań się na wzór jego wszystkim dla wszystkich, ażeby wszystkich Chrystusowi pozyskać.

REKLAMA / Advertisement

Dla wielkich celów apostolstwa, zapoznawaj się, tak, jak św. Paweł z umysłowością dzisiejszą, z prądami, które przez i społeczeństwa i dusze przebiegają, z upodobaniami i smakiem tych, dla których apostołujesz, ażebyś umiała trafić do serc i byś, odważając swe słowa w duchu umysłowości współczesnej, pozyskiwała ją sobie, a potem wpływała na nią. Szukaj dlatego wszędzie nie tego, co dzieli, ale tego, co skupia i łączy, pomna na maksymę wyjętą z ducha Apostoła narodów, a wyrażoną przez św. Augustyna: „In necessariis unitas, in dubiis libertas, in omnibus charitas”: W tym, co konieczne — jedność; co wątpliwe — wolność, a we wszystkim miłość.

* * *

Wychowana na ideałach Pawłowych, bądź, o Młodzieży, pod tym względem wzorem dla naszego tak dziś rozbitego społeczeństwa, które tak często staje . na dwu wręcz odmiennych biegunach od myśli i zasady Pawłowej, gdyż tam, gdzie ustępować nie wolno, bo w grze jest zasada chrześcijańska, czy to w życiu rodzinnym, czy społecznym, czy państwowym, — tam u nas tak wielu skłonnych jest do ustępstw; idą oni tak często na lep niedozwolonych kompromisów, choćby tylko dla przelotnych, albo wątpliwych korzyści; i dają się niebacznie wprzęgać w rydwan radykalizmu, służąc mu aż do czasu, gdy kapryśny ten pan, wycisnąwszy z sojuszu korzyść dla siebie, odprawi precz swojego sojusznika.

Ale w tym samym społeczeństwie, w którym tak łatwo I o prądy i dążenia do zacierania linij, które dzielą Chrystusa od Antychrysta, jest na odwrót tak trudno o zdrową spójnię. Ludzie, powołani do łączności w imię wspólnych ideałów, silą się nieomal na wynajdywanie tego, coby ich dzielić mogło. I w tym, niestety, tkwi największy szkopuł u nas dla powodzenia wszelkiej katolickiej akcji, gdyż tysiączne sztuczne antagonizmy, próżno usprawiedliwiane różnicą politycznych, czy socjalnych, czy innych odcieni, wytwarzają obozy i oboziki, zwalczające się namiętnie i zaciekle z iście fanatycznym zaślepieniem, a nawet nienawiścią.

III. Tajemnica świętości

1. Miłość.

A teraz stajemy przed pytaniem: w czym tkwi korzeń najgłębszy wszystkich tych cnót i darów Pawłowych? Skąd to życie takiego heroizmu i poświęcenia czerpie swoje soki? Św. Paweł sam na to daje odpowiedź, gdy swój hymn na cześć miłości takim zaopatruje wstępem: „Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości nie miał, miedzią jestem dźwięczną i cymbałem brzmiącym. I gdybym miał dar proroctwa, i wiedział wszystkie tajemnice, i posiadł wszelką wiedzę, i miałbym wszystką wiarę, tak, iżbym góry przenosił, a miłości nie miał, niczym jestem. I gdybym rozdał ubogim wszystką majętność moją i gdybym wydał ciało moje na spalenie, a miłości nie miał, nic mi nie pomoże”.

Miłość Chrystusa przepoiła całą duszę św. Pawła i całą jego działalność. I nie pożałujmy chwili uwagi, ażeby raz jeszcze wejrzeć w jego serce i wniknąć w tajniki miłości, władające niem. W rozbiorze naszym podziwialiśmy bogactwa naturalne duszy Pawłowej: dary jego umysłu, jego serca i woli; lecz wiedzmy o tym, że w nich kształcącą i twórczą rolę ma miłość Chrystusowa. Znamy już wielkie dary tej wybranej duszy; znamy przenikliwy umysł św. Pawła, głębokość jego myśli, jego żądzę dotarcia zawsze aż do dna sprawy, jego nieugiętą wolę, jego poryw i zapał, skarby jego serca.

Ale też znamy Apostoła i z tego, że te dary same przez się nie zdołały jeszcze sprowadzić przedziwnej późniejszej harmonii pośród samych przeciwieństw jego charakteru, a w nim przeróżnych sprzecznych kierunków. Wiemy o tym, jak serce jego, tak obfitujące w żywe uczucia, zionęło jednak przed Damaszkiem samą nienawiścią; jak ten Paweł, który później, gdzie tylko postąpi, tam tworzy i buduje, był jednak przedtem zgoła innym, bo nie budował, ale niszczył; nie tworzył, ale zabijał. Skądże się więc wzięły u niego najgłębsza namiętność i najwyższa rozwaga, religijna żarliwość i moralna dojrzałość, ukryta praca myśli i gwałtowny pęd czynu, niezłomność woli i intuicja najsubtelniejsza, najwrażliwsze na to, co jego dotyczy, serce i najbezinteresowniejsza miłość?

Wszystko to skojarzyła w nim miłość Chrystusa. Wprawdzie nie tknęła ona jego natury i pozostawiła św. Pawła tym, czem był, z jego rysami myśli, z jego wolą i z jego bogactwem uczucia ziemskiego, przez które św. Paweł jest najbardziej ludzki w pełnym tego słowa znaczeniu i powiedzmy, najbardziej ziemski. A jednak mimo to wycisnęła ta miłość swój ślad na jego przyrodzonych darach; dotknęła ona natury o tyle tylko, o ile było potrzeba, ażeby ją podnieść, uszlachetnić, uświęcić, zharmonizować, przeistoczyć i w kosztowne naczynie dla balsamu miłości przemienić. Nie tknęła ona wprawdzie umysłu tak z natury głębokiego i bystrego, ale oderwała go od suchych, pedantycznych, egoizmem natchnionych poszukiwań talmudystycznych, w jakich św. Paweł wzrastał, a popchnęła go ku wielkim, najprzestronniejszym i najżywotniejszym problemom.

Miłość ta wycisnęła wszędzie na pochodzie myśli Pawłowych swój znak i swe znamię; pod jej wpływem i słońcem żarzą się one jakimś, jakby mistycznym światłem i ogniem. Miłość oczyściła jego serce z nienawiści, przekształciła je i przeistoczyła zupełnie; ona była w nim strojem i tyle kontrastów tej duszy zdołała ułożyć w najzgodniejszą harmonię. I co tylko rozdziera władze duszy, co w nie zamęt i niepokój wprowadza, co je mąci, to wszystko pokonał w sobie św. Paweł przez miłość, która całą duszę jego i wszystkie jej władze skupiła w niczym niewzruszonym oparciu o serce Umiłowanego. Stąd zlały się one w nim tak jednolicie. „Któż tedy — pyta on — nas odłączy od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, czy ucisk, czy głód, czy nagość? Czy niebezpieczeństwo, czy prześladowanie, czy miecz? Ale w tym wszystkim przezwyciężamy przez Tego, który nas umiłował”.

* * *

Abp Józef Teodorowicz

————————–
Józef Teofil Teodorowicz (1864 – 1938 we Lwowie) był polskim arcybiskupem lwowskim obrządku ormiańskiego, teologiem, politykiem, posłem na Sejm Ustawodawczy, a następnie senatorem I kadencji w II RP. Był członkiem Ligi Narodowej. W latach 1919–1922 był posłem niezależnym na Sejm Ustawodawczy i wiceprzewodniczącym klubu poselskiego Związku Ludowo-Narodowego. W latach 1922–1923 senatorem z ramienia Stronnictwa Chrześcijańsko-Narodowego do chwili, gdy na polecenie Piusa XI zrezygnował z mandatu.

REKLAMA / Advertisement